Haruki Murakami - 1Q84, tom 1

Autor: Haruki Murakami
Tytuł: 1Q84
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Muza SA
Opis wydawcy: tutaj
Gatunek: mix
Kraj: Japonia
Rok wydania oryginalnego: 2009/PL: 2010

Powróciłam do dzieł pisarza - maratończyka. Częściowo związane jest to z tęsknotą za budowanym przez Murakamiego odrealnieniem, częściowo zaś, z mojego zamiłowania do książek niepojedynczych. 1Q84 jest bowiem pierwszym tomem trylogii, w której przeplatają się losy dwójki pozornie całkiem różnych ludzi. Pisarz stosował ten zabieg już w "Kafce nad morzem", którą z czystym sumieniem polecam, podobnie jak "Norwegian Wood" czy "Przygodę z owcą". Wracając jednak do książki, którą Wam prezentuję - niech będzie chronologicznie.

Wydawnictwo Muza jak zwykle się postarało - polskie wydanie jest estetyczne, w standardowym formacie, z ciekawie skomponowaną okładką wpisującą się w stylistykę innych książek Murakamiego. Jest to dla mnie szczególnie istotne, gdyż uwielbiam kolekcjonować serie książek i patrzenie na coś składającego się w spójną całość sprawia mi ogromną przyjemność.

Jeśli ktoś oczekiwał po tej książce stylu standardowego dla Murakamiego, raczej się rozczaruje. Zależy, jednak jak na to patrzeć. Pod kątem nie zamykania się w schematy uznam to za plus, lecz nastawiając się na podobny klimat jak, dajmy na to, w "Kafce nad morzem" będzie to zdecydowanie minus. Czytając nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że książka jest zbyt dosłowna (mimo całego zamierzonego oniryzmu). Głównie przez wątki erotyczne występujące tu nadmiernie, zupełnie niecharakterystycznie dla pisarz, co więcej, potraktowane są dość... barbarzyńsko. Przyzwyczajona do subtelności H. M. miałam niejednokrotnie mieszane uczucia i w głowie pojawiające się pytanie "co się z nim stało..?".

Broniąc jednego z moich ulubionych autorów muszę przyznać, że jeśli "1Q84" poświęci się odpowiednią ilość czasu i uwagi, można się wkręcić zarówno w akcję, jak i w bohaterów. Jednak bez współpracy czytelnika z książką - może być ciężko. Uderzający jest dla mnie dysonans między dwiema głównymi postaciami, a raczej moim nastawieniem do nich. O ile poczciwy i delikatny Tengo wzbudza moją sympatię i jest bardzo „murakamiowy”, o tyle Aomame - bezwzględna i zimna - nie zachęca do głębszego wniknięcia w jej historię. Wątek ten znacznie uprzyjemniła mi staruszka, którą pokusiłabym się nazwać jej przyjaciółką. Sam temat przemocy wobec kobiet nie jest mi specjalnie bliski, jednak to, co z niego w książce będącej przedmiotem mojego zainteresowania wynikło, to znacznie ciekawsza kwestia.

Z kolei w wątkach Tengo, niezwykle interesującym zabiegiem stylistycznym są wypowiedzi Fukaeri - zarówno bohater, jak i czytelnik, muszą się wysilić, by zrozumieć intencje w wypowiedziach dziewczyny. Nie mogłam również nie zwrócić uwagi na sposób rozmowy w/w bohaterów - parafrazowanie w ilościach więcej niż dużych, a także to, w jaki sposób Tengo rozmawiał z Profesorem - jadąc pociągiem i czytając fragment ich rozmowy w kawiarni po konferencji prasowej Eri, dialog, który z założenia nie miał być zabawny, przez groteskową wręcz powtórzeniowość, niewątpliwie mnie rozbawił. Bez żadnych wątpliwości mogę stwierdzić, że to właśnie Eri i jej opiekun są postaciami, jakich czytelnik znający dzieła Murakamiego będzie szukał.


Pomimo mieszanych uczuć co do samego pierwszego tomu "1Q84" nie mogę nie przeczytać kolejnej części, licząc na to, że akcja rozwijająca się w trakcie poprzedniej nie zwolni tępa. A może właśnie nie powinnam tego oczekiwać? W końcu styl Harukiego Murakamiego określany jest jako senna fantastyka, co moim zdaniem wyklucza wartką akcję i dynamiczne wątki... Polecam ocenić samemu :)

                 Polskie wydanie dostępne dzięki staraniom wydawnictwa:

                 Mój egzemplarz wszedł w moje posiadanie dzięki księgarni:



Posted in , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...