Haruki Murakami - 1Q84, tom 3

Autor: Haruki Murakami 
Tytuł: 1Q84, tom 3
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Muza SA 
Opis wydawcy: tutaj
Gatunek: mix
Kraj: Japonia
Rok wydania oryginalnego: 2009/PL: 2011

W doborze lektur odkąd pamiętam kieruję się logiką. Czasem pokrętną, ale zdarza się i prosta - po dwóch pierwszych tomach 1Q84 Harukiego Murakamiego sięgnęłam po finalny tom 3. Jak już wcześniej wspomniałam, szata graficzna całej serii jest spójna, co cieszy moje oko i zdobi półkę. To ważne.

Czy jest coś, co najbardziej zaskoczyło mnie w tymże tomie? Jako pierwsza nasuwa mi się odpowiedź: oswojenie z głównymi bohaterami. Po prawie 1000 stronach powieści Tengo i Aomame nabrali dla mnie cech ludzkich. Autor obnażając ich kruchość i uczuciowość w końcu pozwolił czytelnikowi zbliżyć się do tych postaci. Stan, który moim zdaniem wysuwa się na pierwszy plan, towarzysząc naszym bohaterom nie tylko od początku serii, lecz właściwie od momentu narodzin, to samotność. Odniosłam wrażenie, że są oni jak dwa dryfujące na morzu przedmioty, które czytelnik sam chciałby skierować na nurt, umożliwiający ich spotkanie. Nie zdradzę jednak, czy do tego spotkania doszło. Romantycy zaciskają piąstki w geście kibicowania zakochanej parze. Dla fanów Murakamiego nic nie jest aż tak oczywiste.

Tym, co natychmiastowo rzuciło mi się w oczy - w kontraście do dwóch poprzednich tomów 1Q84 - było zaburzenie rozdziałowej przeplatanki Aomame - Tengo włączeniem w nią pana Ushikawy, który stał się moją najulubieńszą postacią serii. Baśniowe wręcz połączenie odrażającej powierzchowności z niesłychanym intelektem pozwoliło mi się utożsamić z w/w postacią w stopniu bardzo wysokim. No dobrze, żartowałam. Jednak śledząc jego sposób rozumowania, podziwiając zdolności dedukcji i siłę logiki, byłam pełna podziwu nie bacząc na to, że wszystko jest wymysłem autora. Pomimo paskudnego charakteru, ta właśnie postać wydała mi się najbardziej ludzka ze wszystkich. A może właśnie przez wzgląd na ten charakter...

Jak już wspomniałam, nie mogę zdradzić Wam zakończenia i pozbawić przyjemności prześledzenia tych 1500 stron na własną rękę, oko i głowę. Nie zmienia to faktu, że lekturą tomu trzeciego zaspokoiłam swoją tęsknotę za starym, dobrym stylem Harukiego Murakamiego - jego wieloznacznością i odrealnieniem. Jeżeli ktoś z Was szuka klimatów rodem z pogranicza snu i jawy, gdzie wątki zbliżają się i oddalają, aby w pewnym momencie nierozerwalnie się spleść i chociaż odrobinę zaspokoić niepewnego czytelnika - nie pożałujecie sięgając po książki pana H.M. Nie tylko trylogię 1Q84, lecz także pozostałe dzieła jego autorstwa.

Skończyła się moja przygoda z trylogią Murakamiego. Być może powinnam miksować lektury, co by Was nie zanudzić jednorodnością tematu, jednakże byłoby to oszukiwaniem samej siebie i swojego od lat ustalonego sposobu czytania dzieł wielotomowych. Następnym razem na świeczniku wyląduje kto inny, a literatura japońska poczeka, obiecuję.


                 Polskie wydanie dostępne dzięki staraniom wydawnictwa:

                 
Mój egzemplarz wszedł w moje posiadanie dzięki księgarni:



Posted in , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...