Amélie Nothomb - Tak Wyszło


Autor: Amélie Nothomb
Tytuł: Tak Wyszło
Ilość stron: 111
Wydawnictwo: Muza
Opis: tutaj
Gatunek: ?
Kraj: Francja
Rok wydania oryginalnego: 2008/PL: 2009

Postanowiłam zrobić sobie króciutką (jak ta książka) przerwę od ponownej przygody z rodem Ludzi Lodu i fartem zdobyłam kolejną książkę jednej z moich ulubionych autorek -Amélie Nothomb. Z dziełami tej pani nie miałam Was jeszcze przyjemności zapoznać, ale mam nadzieję, że trafią się wśród Was tacy, którym nazwisko belgijskiej pisarki nie jest obce. Sama miałam wcześniej styczność z czterema innymi opowieściami ekscentrycznej belgijki i za każdym razem byłam (mniej lub bardziej, ale jednak) zachwycona.

Cienka, nieco ponad stustronnicowa książeczka cieszy oko i rękę dużą gramaturą papieru i wyraźnym podziałem na części. Dla czytających w podróży (jak ja) jest to niebywała zaleta. Jedynie okładka jest dla mnie mocno nieciekawa, ale można na to przymknąć oko. Co natomiast z treścią?

Wątek nie jest niby skomplikowany, w każdym razie nie bardziej, niż dajmy na to w popularnym Z pokorą i uniżeniem, jednak miałam dylemat, do jakiego gatunku literackiego książkę zaliczyć. Prawdę mówiąc, nie wiem.

Rzecz dzieje się we Francji, w pierwszej dekadzie XXI wieku. Mamy tutaj nawiązania do kultury współczesnej, zarówno filmowe, jak i muzyczne. A jednak nie jestem w stanie wyzbyć się poczucia odrealnienia postaci od świata za oknami tajemniczej willi w Wersalu.

Może od początku. Znudzony dotychczasowym życiem Baptiste Bordave, za sprawą niezwykłego zbiegu okoliczności, ma możliwość zmienić tożsamość i stać się Szwedzkim milionerem, Olafem Sildurem. Grzech nie skorzystać. Jego dni upływają  na piciu najdroższych szampanów z żoną prawdziwego Olafa i próbach rozwikłania zagadki, kim był zmarły w jego mieszkaniu Szwed.

Najbardziej Nothombowym smaczkiem Tak Wyszło jest kwestia imienia pani Sildur - kobieta pragnie, by bohater sam jej je nadał, gdyż każdy nazywa ją inaczej, a ona sama prawdziwego imienia nie posiada. Pozostałe wątki książki są przerażająco normalne. Na tyle, na ile normalna potrafi być proza Amélie Nothomb.

Nie mam pojęcia, czy powodem mojego nieutożsamienia z bohaterem jest fakt, że jest on mężczyzną (pozostałe książki autorki, jakie posiadam są głownie o kobietach), czy też jest to kwestia tego, że dzieła Nothomb są bardzo krótkie i na przywiązanie do treści nie ma po prostu czasu. Książkę uważam za słabszą, niż np. Antychrysta czy Słownik Imion Własnych lecz czas poświęcony lekturze nie jest czasem straconym.

Czy sięgnę po kolejne książki pani Nothomb? Z pewnością, jak tylko nadarzy się okazja. Tymczasem wracam do Margit Sandemo... :)

W Polsce z dziełami Amélie Nothomb zapoznaje nas Wydawnictwo:



Moja książka pochodzi ze stacjonarnej księgarni sieci:

przy ulicy Chmielnej w Warszawie

Posted in , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...