Carla Mori - Krew, pot i łzy

Autor: Carla Mori
Tytuł: Krew, pot i łzy
Ilość stron: 307
Wydawnictwo: Oficynka
Opis: tutaj
Gatunek: thriller
Kraj: Polska
Rok wydania: 2013 

Czy zastanawialiście się kiedyś, jakby to było, gdyby Antychryst narodził się w świętym polskim mieście, a Kościół od wieków spiskował przeciwko idei chrześcijaństwa? Ja nie - do dzisiaj.

Oficynka wydała właśnie debiut literacki młodej polskiej pisarki, Carli Mori. Co kryje się na kartach 26-rozdziałowej powieści, która w mojej opinii musi doczekać się ciągu dalszego? Jak nasza debiutantka poradziła sobie z ciężkim i niepospolitym wśród rodzimych twórców gatunkiem, jakim jest thriller religijny? Czego czytelnik może spodziewać się z połączenia sił dwóch kobiet tropiących spisek, który może całkowicie zburzyć porządek świata? Postanowiłam się o tym wszystkim specjalnie dla Was przekonać.

Lekturę tejże książki rozpoczęłam w poczekalni szpitalnej otoczona mniej lub bardziej pokasłującymi paniami, z których każda zapuszczała przysłowiowego żurawia w literki pierwszego rozdziału. Nie byłoby w tym nic złego, lecz autorka zaczyna dość ostro - sceną sadomasochistycznego seksu w układzie nauczyciel i jego lolitka, potajemne spotkanie w hotelu, tajemnicza śmierć - obawiałam się nieco o to, co owe panie sobie pomyślą, dlatego też musiałam wspiąć się na wyżyny czytelniczej akrobacji. Na szczęście potem było już nieco łagodniej. "Nieco", jeśli od makabrycznych morderstw odejmiemy elementy sado-maso.

A tak zupełnie poważnie - poznajemy dwie przyjaciółki: piękną panią prokurator Zuzannę, postrach częstochowskich policjantów oraz tamtejszych rzezimieszków oraz Klarę - dziennikarkę stojącą u progu macierzyństwa. 

Na pierwszy rzut oka między kobietami nie zauważyłam podobieństwa - pierwsza wzbudzająca podziw wśród wszystkich osób w swoim otoczeniu, za sprawą maski kobiety idealnej jest nieprawdopodobnie samotna. W samotności jej milczącym towarzyszem staje się alkohol, który jedynie wzmaga lęki kobiety i jeszcze bardziej oddala ją od innych ludzi.
Druga natomiast mimo stania w cieniu przyjaciółki, spełniła swoje marzenie - wydostała się z rodzinnej Częstochowy, gdzie nie widziała dla siebie perspektyw i mimo ciężkiej sytuacji, jaką jest samotne macierzyństwo, czeka z utęsknieniem aż na świecie pojawi się jej upragniony syn.

Oprócz wieloletniej przyjaźni, kobiety łączy seria niewyjaśnionych morderstw, których okoliczności przyprawiają o gęsią skórkę. Ofiar pozornie nic nie łączy, jednak ktoś zostawia pani prokurator mroczne liściki, które mają być wskazówkami, co do spektakularnego przedstawienia, jakie już wkrótce morderca zgotuje mieszkańcom Częstochowy.

Obok głównego, mrocznego wątku, śledzimy także wątek miłosny Klary i ojca jej dziecka. I znów Carla Mori wkracza na bardzo grząski grunt - ukochany bohaterki jest byłym księdzem, noszącym w sobie nadal znamiona osoby duchownej. Para wspólnie próbuje rozwikłać zagadkę, co ponownie zbliża ich do siebie. Wiąże się to jednak z ogromnym niebezpieczeństwem, w którym ucierpieć mogą niewinne osoby.
Polecam zwrócić uwagę na piękne wyznanie miłosne, jakie Janusz czyni Klarze (co powinno totalnie uleczyć ją z kompleksów, o których wcześniej wspomniałam); być może to kwestia wiosennego myślenia, ale słowa te na mnie jako na czytelniczce płci żeńskiej zrobiły duże wrażenie.

Podsumowując, autorka sięgnęła po temat trudny, zwłaszcza w kraju zdominowanym przez katolików. Mamy tutaj odniesienia do moherowych beretów i rozpusty wśród polskiego kleru, dyskryminacji środowisk gejowskich czy wreszcie praktykowania czarnej magii przez samego papieża. Boję się, że może narazić to autorkę na krytykę ze strony pewnych środowisk. Pewnym jest natomiast, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Mamy więc nasz polski odpowiednik Kodu Da Vinci , który spokojnie mógłby doczekać się kinowej ekranizacji, do czego speców od filmu szczerze zachęcam - sądzę, że może wyjść z tego coś bardzo obrazoburczego, ale i nowatorskiego w naszych realiach.

Gdy kolega zapytał mnie, co właśnie czytam i odparłam "polski thriller antyklerykalny", był niesamowicie zaskoczony tym, że taka książka w ogóle powstała. Oczywiście nie ukrywał przy tym zainteresowania tematem i chęci sięgnięcia po tę lekturę. Krew, pot i łzy poleciłabym w szczególności osobom poszukującym czegoś nowatorskiego w literaturze i ceniącym sobie rodzime podwórko, w którym nie brakuje buntu i szczypty niegrzeczności.

Jako, że niezwykłą przyjemnością jest dla mnie możliwość śledzenia rozwoju warsztatu literackiego autora, podglądanie jak jego pomysły ewoluują, z radością sięgnę po kolejną powieść Carli Mori. Nie miałabym nic przeciwko temu, by była to inspiracja thrillerami Karen Rose, które to niebawem postaram się Wam zaprezentować. Stay tuned!


Za książkę dziękuję Wydawnictwu:


Posted in , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

5 Responses to Carla Mori - Krew, pot i łzy

  1. pierwszy raz czytam o książce i nie jest w moich klimatach, ale ma coś w sobie co zwraca uwagę. być może w wolnym czasie skusze się na nią .
    też dodałam do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Thriller antyklerykalny brzmi intrygująco, myślę że sięgnę po tytuł choćby dla samego wyznania miłosnego albo dla wspomnianej sceny seksu ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawiam się, że jedyną rzeczą jaką mnie by zszokuje to sceny sadomasochistycznego seksu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy książka zawsze musi szokować? Jeśli zrobi to choć jeden aspekt, to wg mnie i tak sukces :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie z przychodni coś powiedziały? ;) Wiesz, kobiety na potęgę czytują 50 twarzy Greya wcale się z tym nie kryjąc, a u Mori tylko ta jedna scena taka była... więc nie jest źle:) Bardzo dobra książka.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...