Jasper Fforde - Ostatni Smokobójca

Autor: Jasper Fforde
Tytuł: Ostatni Smokobójca
Ilość stron: 311
Wydawnictwo: SQN
Opis: tutaj
Gatunek: fantasy
Kraj: Wielka Brytania
Rok wydania oryginalnego: 2012/PL: 2013


Wobec Ostatniego Smokobójcy miałam spore oczekiwania, spowodowane w dużej mierze porównaniami pierwszego tomu serii Kroniki Jennifer Strange do wszystkim doskonale znanego Harry'ego Pottera. Rzecz jasna zdarzyło mi się i o tej książce w trakcie jej czytania dyskutować. Kolejna mądrość, jaką przyswoiłam to to, że bardzo ciężko jest napisać książkę dla młodzieży, która byłaby wciągająca dla tego niezwykle trudnego odbiorcy, zawieszonego pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością.

Ostatni Smokobójca to książka w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Podzielono ją na 33 rozdziały, uzupełniono ilustracjami pana Roberta Sienickiego. Na uwagę zasługuje dedykacja na wstępie opowieści - Babci, której nigdy nie poznałem, Córce, którą dopiero poznam - postanowiłam sprawdzić, czy córka Jaspera Fforde, gdy trochę jeszcze podrośnie, będzie mogła szczerze cieszyć się z dedykowanej jej powieści.

A własnie, co do samego autora - Ostatni Smokobójca to pierwsza w dorobku Fforde książka dla młodzieży. Wcześniejszy dorobek pisarza to dwa stale rosnące w siłę cykle powieściowe Thursday Next i Nursery Crimes. Przed rozpoczęciem kariery pisarskiej Jasper Fforde miał swój udział w takich produkcjach, jak GoldenEye czy Maska Zorro. Jako rodowity Anglik całkiem nieoczywiste jest, że jego dziadkiem, a jednocześnie mężem babci wspomnianej w dedykacji, był polski polityk - Józef Retinger.

Wyobraź sobie, że żyjesz w świecie czarodziejów jako jedna z nielicznych osób, która nie posiada za grosz magicznych mocy. Dodatkowo jesteś znajdą - nie masz rodziny, zakon Błogosławionych Służek Homara mocą umowy poddańczej sprzedał Cię do Domu Zaklęć Kazam, a reputacja takowych przybytków od 50 lat nieustannie słabnie. Najgorzej. 
A jednak nie do końca. Jennifer Strange w przededniu swoich 16tych urodzin dowiaduje się, że w krainie Niezjednoczonych Królestw jest Ostatnim Smokobójcą i przeznaczenie (a raczej przepowiednie jasnowidzów) każą jej się zmierzyć z zadaniem życia - zabiciem ostatniego smoka. Jakby tego było mało, Jennifer musi prowadzić przedsiębiorstwo Kazam, opierać się foszkom czarodziejów, a nawet zostaje wplątana w polityczną intrygę.

Przyznam, że dość ciężko było mi się przestawić na literaturę młodzieżową, ale zdaję sobie sprawę, że tom pierwszy planowanej serii to w dużej mierze wprowadzenie i wplatanie wątków na rozruch. Sama pamiętam, jak w 1998 roku jako pierwsza osoba w mojej bibliotece miałam przyjemność sięgnąć po Harry'ego Pottera, co nie spotkało się ze zrozumieniem otoczenia do czasu, gdy nastąpił boom na tę serię. Mam nadzieję, że po tych 15 latach podejście ludzi do literatury fantastycznej dla młodzieży wykazuje się nieco większą wyrozumiałością.

Uważam, że książka ma parę istotnych zalet, z których najważniejsza to: nie nudzi. Nie ma w niej miejsca na przydługawe opisy, są za to dynamiczne zwroty akcji, okraszone dawką surrealistycznego humoru. Jaspera Fforde czyta się dobrze i szybko. To drugie może jednak stanowić wadę, bo co ma zrobić czytelnik tęskny drugiego tomu?

Jedyne, czego brakuje mi w Ostatnim Smokobójcy, to większej ilości bohaterów, których można by polubić. Jak wiadomo, każdy odbiorca potrzebuje postaci, z którą mógłby się utożsamić - na tej teorii opieram sukces Troskliwych Misiów. No dobrze, wspomnianego już nieprzyzwoitą ilość razy w tym tekście Harry'ego Pottera też. Moim zdaniem zwiększenie palety młodych bohaterów (poza Jennifer i Tygrysią Krewetką) zdecydowanie rozszerzyłoby czytelniczy target.

Ze wszystkich epizodów w tym tomie Kronik Jennifer Strange szczególnie zaintrygował mnie (choć to nie jest dobre słowo, ale nie chcę użyć innego, co by nie popsuć Wam frajdy z czytania) szczególny udział Kwarkostwora w wyprawie na Smocze Ziemie. Jak się okazuje, Fforde nie opiera się wyłącznie na dużej dozie absurdu, ale potrafi również wzruszać. No, chyba że to takie moje babskie ckliwości.

Chcąc zebrać to wszystko w całość, przyznam, że lektura Ostatniego Smokobójcy była ciekawą wyprawą w świat magii i na pewno będę czekała na kolejny tom historii Jennifer i jej (nie)przyjaciół.


O smokach czytałam dzięki:

Posted in , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...