Anna Klara Majewska - Rok na Majorce

Autor: Anna Klara Majewska
Tytuł: Rok na Majorce
Ilość stron: 335
Wydawnictwo: Wielka Litera
Opis: tutaj
Gatunek: powieść
Kraj: Majorka
Rok wydania: 2013


Czerwiec 2013 upływa mi po części na czytaniu literatury kobiecej i tak po Idealnych Matkach sięgnęłam do idealnie wakacyjnej lektury, jaką jest Rok na Majorce. Lato zawsze skłaniało mnie do wzmożonego poszukiwania książek powiązanych z podróżami, egzotyką, czegoś, co będzie bodźcem do marzeń o przygodach rodem z filmów. Rok na Majorce początkowo skojarzył mi się z Jedz, módl się, kochaj, pewnie z racji podobnego wątku głównego - bohaterki w kwiecie wieku, podróżujące i poszukujące swojego miejsca na ziemi i księcia z bajki. Czy słusznie?

Miękka oprawa ze skrzydełkami, na okładce majorkański pejzaż, z tyłu jeszcze trzy wyspiarskie smaczki, a wewnątrz info o autorce wraz ze zdjęciem. Fajnie jest i bardzo sobie to cenię, gdy możemy zobaczyć autora bez wklepywania jego danych osobowych w Internecie, od razu wydaje się on nam bliższy - też tak sądzicie? Powieść podzielono na rozdziały, o czym już niejednokrotnie wspominałam, że bardzo ułatwia mi to czytanie, a dodatkowo porządkuje treść, więc jest na plus.

Anna Klara Majewska to pisarka, dziennikarka i była felietonistka magazynu Gala. Poza artystyczną smykałką odziedziczoną po rodzicach - Zofii Nasierowskiej i Januszu Majewskim - zawodowo zajmowała się architekturą wnętrz i reklamą, a także prowadząc życie zawodowe i kształcąc się za granicą zbierała doświadczenia, które zaowocowały powstaniem niniejszej książki. Jako smaczek dodam, że pani Majewska jest szwagierką Soni Bohosiewicz, której małżonkiem jest jej brat - Paweł. Ale dosyć znanych nazwisk, przejdźmy do klu całej sprawy, jakim jest Rok na Majorce.

Magda Blum jest trzydziestoparoletnią rozwódką, która po nieudanym romansie z arystokratą postanawia spełnić swoje marzenie i zamieszkać na egzotycznej wyspie. Decyduje się więc przerwać swoje poukładane wiedeńskie życie i zamienić je na pracę na odległość (jest architektem), adaptację w nowych warunkach nie tylko siebie, ale i nastoletniego syna Michasia oraz stawienie czoła kapryśnym mieszkańcom wyspy, jak i turystom. Przy okazji zupełnie nie stara się walczyć z obsesyjnym kupowaniem markowych butów i czasem zupełnie irracjonalnym poszukiwaniem miłości.

Kobieta często trafia na przysłowiowych emocjonalnych popaprańców, bezczelnych łgarzy, oszustów i obleśniaków, na których nie można liczyć. Po serii damsko - męskich niepowodzeń decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce i urzekając mieszkańców wyspy polskimi ciastami makowymi zmienia się w cukierniczą imperatorkę, który to motyw bardzo mi się podoba nie tyle ze względu na słodki interes, ile na fakt niezależności i innowacji w tamtejszym świecie biznesu.

Na uwagę zasługuje oczywiście sama malownicza sceneria Majorki, a także budowanie przez autorkę wyrazistych i barwnych postaci. O ile ja sama do Magdy nie zapałałam ogromną sympatią, o tyle nie mogę odmówić zarówno jej, jak i jej przyjaciołom (rozerotyzowanej czeskiej seksbombie o gołębim sercu Ivance oraz totalnie aspołecznym homoseksualiście Altosowi) Charakteru przez duże Ch. Również postaci poboczne nakreślone są w sposób bardzo umiejętny i przemyślany, niejednokrotnie budząc w czytelniku emocje na poziomie realnych osób. Siłą Anny Klary Majewskiej jest to, że potrafi tworzyć bohaterów biało - szaro - czarnych, a więc bardzo ludzkich i wielowymiarowych.

W książce ciężko było mi się dopatrzeć ciepła, zwłaszcza na linii Magda - Michaś. Odniosłam wrażenie, że kobieta bardziej skupiona jest na znalezieniu swojej drugiej połówki, ale może wynikało to z ogromnego podobieństwa jej syna do byłego męża. Tak, chłopiec mojej sympatii nie wzbudził zupełnie. Za to Marek - kim jest Marek? - to już całkiem inna sprawa...
Brak ciepła, o którym wspomniałam wyżej rekompensował słodko - gorzki humor. Momentami potężnie zaśmiewałam się z żartów sytuacyjnych, jakie miały miejsce pod majorkańskim niebem (polecam błyskotliwy dialog o minecie oraz wszelkie pojawienia się Paco Correata de Bandala).

Mieszane uczucia wzbudziło we mnie zakończenie, może nie do końca je zrozumiałam, także tutaj prośba do Was: jeżeli przeczytacie Rok na Majorce i będziecie mieć więcej do powiedzenia na temat finału książki, zapraszam do komentowania - chcę zostać uświadomiona w tej kwestii.
Abstrahując od zakończenia - zamknąwszy książkę pomyślałam: Fajnie byłoby spędzić taki rok w egzotycznym miejscu. Cytując klasyka, Don't stop believing. Marzycielkom - polecam!


Za książkę dziękuję Wydawnictwu:

Posted in , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...