Janusz Wróblewski - Reżyserzy

Autor: Janusz Wróblewski
Tytuł: Reżyserzy
Ilość stron: 542
Wydawnictwo: Wielka Litera
Opis: tutaj
Gatunek: wywiad/reportaż
Kraj: Polska
Rok wydania: 2013


Za każdym razem, zasiadając do pisania nowego posta, a nawet wcześniej, układam sobie w głowie to, co chciałabym Wam przekazać odnośnie treści, nie powielając blurba z tyłu okładki, a zarazem nie zdradzając zbyt wiele, co by nie popsuć radości z czytania. Czasami jest to dość ciężkie zadanie, zwłaszcza, gdy opis idealnie oddaje istotę będącej na świeczniku pozycji. Sytuacja przedstawia się nieco inaczej w przypadku powieści, inaczej natomiast gdy prezentowana przeze mnie książką jest, tak jak tym razem, wywiadem.

Największym zaskoczeniem majowej nowości jest dla mnie rodzaj papieru, z jakiego wykonano okładkę - luksusowy matowy papier do druku zaproszeń czy wizytówek. Mała graficzna niespodzianka kryjąca się pod skrzydełkami okładki też stanowi dla mnie wartość dodatnią. Projekt okładki stylizowany jest na plakat filmowy, obsadę stanowią zaś wszyscy tytułowi reżyserzy, z którymi Janusz Wróblewski miał okazję rozmawiać.

Sama forma, w jakiej Wróblewski przedstawia sylwetki najwybitniejszych reżyserów w historii światowej kinematografii jest ciekawie przemyślana i ukompletniająca wizerunek postaci. Prócz interesujących podziałów osobowości kina na m. in. Prowokatorów i Prześmiewców, sylwetka każdego z nich przedstawiona jest w chronologicznym porządku: przegląd dzieł reżysera z uwzględnieniem osobistych odczuć i spostrzeżeń Wróblewskiego, wywiad lub zbiór wywiadów, jakie miał on okazję przeprowadzić oraz krótka nota biograficzna. Dodatkowo (co jest dla mnie wielkim plusem) każde nazwisko opatrzone jest zdjęciem reżysera, co bardzo ułatwiło mi czytanie - nie musiałam przy każdym rozdziale uciekać do internetu w poszukiwaniu wyobrażenia kogoś, o kim własnie czytam.

Janusz Wróblewski, co pewnie nikogo z Was nie zdziwi wnioskując już po wstępie w tej notce, jest polskim dziennikarzem filmowym. Prócz czynnego udziału w Radzie Artystycznej Studia Filmowego im. Karola Irzykowskiego czy bycia rzecznikiem prasowym Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, pisał również dla takich magazynów jak Życie Warszawy, Machina czy Playboy, a także tworzył scenariusze do polskich filmów przełomu lat 80tych i 90tych. 

I właśnie nie tyle na postaciach reżyserów, ile na autorze książki chciałabym skupić się na początku. Janusz Wróblewski jako absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim totalnie podbił moje serce stylem pisania. Wstęp do każdego wywiadu pisany jest z poziomu znawcy, ale nie tylko. Jest to język barwny, soczysty, pełen erudycji i totalnie godny pozazdroszczenia. Myślę, że pan Wróblewski władanie piórem opanował do perfekcji - czyta się go z prawdziwą przyjemnością i odrobiną pokory przed mistrzem słowa pisanego jednocześnie.

W Reżyserach znalazłam rozmowy o wierze, filozofii, człowieczeństwie, polityce czy inspiracjach z postaciami znanymi mi (jako niekinomance) doskonale, jak Lars von Trier, Quentin Tarantino czy Roman Polański, a także takimi, których dorobku filmowego nie było mi dane poznać, jak Andriej Konczałowski czy Claude Lanzmann. Zdecydowanie moim zamiarem nie jest zdradzanie Wam treści książki, zatem od tego momentu skupię się wyłącznie na własnych spostrzeżeniach i odczuciach, co do przeczytanego przeze mnie tekstu.

Najważniejszym, co pomyślałam sobie już w trakcie czytania jest, że Janusz Wróblewski wykonał pracę, która prawdopodobnie będzie równie cenna dla przyszłych pokoleń, jak byłyby wywiady z klasykami literatury, gdyby w czasach, gdy żyli, wywiady przeprowadzano. Dzięki jego rozmowom możemy dowiedzieć się wiele na temat poglądów reżysera (także pozafilmowych), jego podejścia do sławy i źródeł inspiracji, a czasem także przysłowiowego "co autor miał na myśli". Pisarze żyjący 100 lat temu i wcześniej nie mieli takiej szansy. Jako, że film według wielu wypiera literaturę, lecz nawet i w tej dziedzinie kreacji następuje spłycenie wartości i niezrozumienie, celne pytania Wróblewskiego pomagają odkryć na nowo sens dzieł wielkich osobowości kina.

Wywiady pana Wróblewskiego przekonały mnie, że artyści są ludźmi trudnymi. Czasem wystarczy jedno niewygodne pytanie bądź niezgodzenie się z poglądami rozmówcy, by Wróblewski spotkał się z porządnym kazaniem, lub nawet obrazą twórcy, natychmiastowym zakończeniem wywiadu czy jawną groźbą (w tym akurat przoduje Lanzmann, polecam).

Tym, co zaskoczyło mnie najbardziej, była moja własna próba utożsamienia się z reżyserem, jego punktem widzenia, źródłem inspiracji czy metodą pracy. Największą sympatię poczułam do Woody'ego Allena i to nie na podstawie jego filmów (inaczej nikły byłby sens sięgania po tę książkę) ale przekonania się, jaką skromną i mądrą osobą jest Allen. Jego słowa "pisanie nie polega napisaniu, pisanie polega na myśleniu" całkowicie podbiły moje serce i niejednokrotnie będą mnie motywować do pracy nad blogiem.

Co by zakończyć spójną klamrą, w blurbie napisano: Trudno wyobrazić sobie prawdziwego kinomana bez tej książki na półce, i pewnie jest to prawda. Sądzę, że osobowości rodzimego kina, sięgające po tę książkę, mogą czerpać z niej tę samą mądrość, co i my. Wystarczy się postarać, bo obcowanie z erudycją tak samo trudnych, jak i bogatych emocjonalnie osób, mamy tu na wyciągnięcie ręki.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu:



Posted in , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...