Joanna Chełstowska, Ludwik Kozłowski - Riko i my

Autor: Joanna Chełstowska, Ludwik Kozłowski
Tytuł: Riko i my. O kotach, ludziach, przyjaźni i zaufaniu
Ilość stron: 223
Wydawnictwo: Pierwsze
Opis: tutaj
Gatunek: 
Kraj: Polska
Rok wydania: 2013


Jako kociara totalna, do której to cechy swojej osobowości będę się jeszcze odwoływała niejednokrotnie, nie mogłam odmówić propozycji portalu czyta(nie)szkodzi.pl przechwycenia i opisania książki o kotach. No i może trochę o ludziach też.

Miękka oprawa plus standardowy format, do tego podział na 33 rozdziały zakończone Podręcznym słownikiem kociej mowy, a na okładce ON. Moja mama, gdy pokazałam jej Riko, zapytała: a co to za koci przystojniak? Tak więc właśnie, oto Riko...

No i pozostają jeszcze i my, o których mimo ogromnych starań nie udało mi się zbyt wiele dowiedzieć. Drogą dedukcji doszłam do tego, że dwoje ludzkich bohaterów przygarniających Riko i jego rodzinę - Joanna i Wugi to jednocześnie autorzy książki. Czyli jednak to jest historia prawdziwa, o jak dobrze..!

Gdy warszawska Białołęka była jeszcze totalnym przedmieściem z przewagą liczebną starych domków i średnio zamożnych mieszkańców, w połowie lat 90-tych właśnie tam urodził się Riko. Od samego początku był on kotem niezwykłym: założył rodzinę wraz z Szarosrebrną, będąc opiekuńczym ojcem gromadki kociaków patrolował terytorium, zdobywał pożywienie i pomagał przetrwać swojej partnerce i dzieciom. W późniejszych latach białołęckie łąki, na których Riko polował i gdzie był niekwestionowanym królem, zaczęto zabudowywać osiedlami mieszkalnymi. Kocur bał się, że więcej ludzi oznacza większe niebezpieczeństwo dla niego i jego rodziny, ale zdarzył się mały cud i trafił na podwórko świeżo upieczonych białołęcczan - Joanny i Ludwika.

Para ta była ludźmi całkowicie innymi, niż pozostali spotkani wcześniej w życiu Riko - co wieczór wystawiali dla niego miseczkę mleka i kocich chrupek, a gdy Riko oswoił się i postanowił zaprezentować im całą swoją rodzinkę, zbudowali dla nich domek, który stał się prawdziwym kocim rajem. Tu tak naprawdę zaczyna się cała przygoda, lecz nie jest ona pozbawiona momentów dramatycznych. Kocur latami poszukuje porwanego synka, przygarnia inne zagubione kociątko, oswaja pupila swoich ludzi - starego, schorowanego Czorcika, uczy pokory ulubieńca Joanny - Grosika, a także nadal miłościwie panuje na pobliskich łąkach. 

Przyznam, że wielokrotnie podczas lektury byłam bardzo, bardzo wzruszona - czasem momentami tragicznymi, jak śmierć kotków, częściej jednak tym, jak koty i ludzie obdarzając siebie nawzajem mądrością i dobrocią, zdobywały swój szacunek, miłość, zaufanie. 

Książka kojarzy mi się głównie z młodym odbiorcą, dziećmi, które należy od małego uczyć troski o naszych braci mniejszych. Jest napisana językiem prostym i bezpośrednim. Dodatkowo ukazanie wydarzeń z kociej perspektywy uwiarygodnia tę nieprawdopodobną historię, a dla dzieci czyni ją znacznie bardziej atrakcyjną. Moje wewnętrzne dziecko podpowiada, że z bohaterami można się zżyć, polubić, a nawet pokochać. Oczami wyobraźni wyraźnie widzę Riko - króla dzielnicy, hasające w ogrodzie kociaki, strachliwego Czorcika, brawurowego Groszka i wreszcie wielkiego nieobecnego - Ronina.

Wszystko to, co napisałam powyżej, jest zasługą ogromnej wrażliwości autorów książki i inicjatorów tejże historii. Dzięki nim możemy poznać piękno kociego świata i dostrzec wagę małych czynów. Podsumowując: Riko i my przywraca wiarę w człowieka nie tylko kotom.

Recenzja powstała dla portalu:


Dzięki uprzejmości Wydawnictwa:


Posted in , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

One Response to Joanna Chełstowska, Ludwik Kozłowski - Riko i my

  1. Też dostałam tę książkę i też się wzruszałam. :) Ale to chyba typowe dla kociar i kociarzy :) Mój właśnie jest chory i bierze zastrzyki. :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...