Michael i Drew Heatley - Kings of Leon. Sex on Fire

Autor: Michael i Drew Heatley
Tytuł: Kings of Leon. Sex on Fire
Ilość stron: 286
Wydawnictwo: SQN
Opis: tutaj
Gatunek: biografia
Kraj: USA
Rok wydania oryginalnego: 2011/PL: 2013

Właściwie każdy festiwal Alter Artu, na którym mnie nie ma, staje się nieodżałowany. Nie obejrzałam tegorocznego open'erowskiego występu Kings of Leon i w ramach rekompensaty sięgnęłam po ich świeżuteńką biografię, której premiera zbiegła się z występem zespołu w Polsce. Za jeden ze swoich lepszych pomysłów uważam czytanie jej przy dźwiękach muzyki braci Followill - ja akurat nie miałam wyboru chcąc się skupić wśród tłumu ludzi, bo książka towarzyszyła mi w podróżach do i z pracy, ale przekonałam się, że czytanie biografii muzyka podczas słuchania jego piosenek to ta najwłaściwsza forma odbioru lektury.

Broszurowa oprawa, książka standardowej wielkości, z tłoczonyn tytułem i podtytułem książki, a na okładce KoL w komplecie - Nathan, Matthew, Caleb i Jared. Wewnątrz zaś osiem chronologicznych rozdziałów poświęconych chłopakom, stricte biograficznych oraz mała encyklopedia inspiracji i obszerna dyskografia zawierająca parę ciekawostek odnośnie nakładów płyt Kingsów na całym świecie. Nie mogę oczywiście zapomnieć o wkładce zdjęciowej wewnątrz książki - 8 stron zdjęć na błyszczącym, wysokogramaturowym papierze - miodzio. Zwłaszcza jeśli jest się kobietą podatną na wdzięki rockmanów.

Michael Heatley jest brytyjskim dziennikarzem, który obok biografii Kings of Leon mają na swoim koncie publikacje o Johnie Lennonie, Deep Purple, Backstreet Boys, Bon Jovi czy Neilu Youngu. Wraz ze swoim synem, także dziennikarzem, Drew współtworzyli biografię Michaela Jacksona i Eminema. Prócz tego obydwaj mają bogate doświadczenie jako autorzy zarówno książek, jak i publikacji z dziedzin pozamuzycznych. 

Historia zespołu zaczyna się jak wiele innych - nastoletni chłopcy marzący o zrobieniu muzycznej kariery. Mieszkają w Stanach, więc pewnie będzie im łatwiej. niż europejczykom. Czyżby? Bracia Followill są synami pastora, pochodzącymi z mocno religijnej i konserwatywnej rodziny. Mieszkają w Nashville, zagłębiu country, gdzie rock nie ma większej racji bytu. W dodatku właściwie nie potrafią ani grać, ani śpiewać. Jednakże jest koniec XX wieku, a Caleb i Nathan są na tyle zdeterminowani i nastawieni na karierę rockmanów, że wszelkimi sposobami próbują spełnić swoje marzenie, zabierając do świata showbiznesu najmłodszego brata Jareda i kuzyna Matthew. 

Nim to się jednak stanie, poznajemy ich rodzinną historię, dorastanie na walizkach, siłę przywiązania do rodziców i wartości rodzinnych, późniejsze zachłyśnięcie się ciemniejszymi stronami życia - takimi jak bieda dookoła nich, brak przyjaciół czy wreszcie niespodziewany rozwód rodziców. Dowiadujemy się, że chłopaki bardzo późno edukowali się w muzyce innej niż country (i prawdopodobnie to miało ogromny wpływ na ich muzyczne ukierunkowania). Czytamy także, że wkraczanie w świat gwiazd muzyki było dla nich równoznaczne z autentycznym trybem życia sex, drugs and rock'n'roll. Kings of Leon wielokrotnie bliscy byli rozpadu, do czego przyczyniały się ich gwałtowne charaktery, uzależnienia i ogromne ego. To ostatnie pomogło im jednak podbić nie tylko Wielką Brytanię, ale i wymarzony rynek w Stanach Zjednoczonych, grać na największych festiwalach jako headlinerzy, znajdować się na szczytach list przebojów, dyktować i warunki i trendy.

I tak zdradziłam już zbyt wiele, ale z Sex on Fire możecie dowiedzieć się znacznie więcej ciekawostek odnośnie Zespołu Dnia. Panowie Heatley dokładnie analizują praktycznie każdą piosenkę braci Followill od pierwszej do najnowszej płyty KoL. Często powołują się na wypowiedzi chłopaków publikowane w magazynach takich jak The Rolling Stone czy The Guardian, ale również, co nie mogło umknąć mojej uwadze, cytują anglojęzyczne blogi i fora dyskusyjne. W porównaniu z biografiami muzyków, które dane mi było czytać kilka - kilkanaście lat temu widzę ogromną różnicę w poważaniu, jakie ma się wobec siły internetu - i dobrze!

Jest jedna rzecz, która drażniła mnie, jako osobę z zamiłowaniem do poprawnej polszczyzny, mianowicie zestawienia wyrazów "chłopaki poszły, chłopaki zrobiły" tudzież tłumaczenie "chłopacy". Podziału na męsko i niemęskoosobowe czasowniki uczymy się w pierwszej klasie podstawówki. Zamiast "chłopacy" mówi się "chłopcy" i to nie jest specjalnie skomplikowana wiedza. Nie jest to z mojej strony zwykłe czepialstwo, tylko zdołowanie, że tłumacz może się takiego koszmaru językowego dopuścić. Ale upadek poprawnej polszczyzny to temat na całkiem odrębny artykuł.

Wracając więc do Kings of Leon: Sex on Fire, ciężko ocenić mi ich biografię w sposób taki, jak np wydaną po jego śmierci biografię Michaela Jacksona, czy książkę o Madonnie - artystce dwukrotnie starszej niż KoL. Mam świadomość, że chłopaki z Nashville mają mnóstwo do osiągnięcia przed sobą i książka Heatley'ów jest swego rodzaju biografią wstępną, która szybko będzie się prosić o potężną aktualizację. Nie można Kingsom odmówić charyzmy czy pewności siebie, niewątpliwie są interesującymi postaciami nie tylko pod względem muzycznym, ale i charakterologicznie. Mimo to, czuję lekki niedosyt. Co by nie mówić, jest to jednak lepsze od przesytu, więc ogólnie pozytywnie. Fanom Kings of Leon polecać nie muszę, chyba każdy audiofil będzie tą pozycją zainteresowany. A tymczasem, włączam ipoda.


Za możliwość plażowania z Kings of Leon dziękuję:





Posted in , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...