Don Winslow - Savages. Ponad bezprawiem

Autor: Don Winslow
Tytuł: Savages. Ponad bezprawiem
Ilość stron: 315
Wydawnictwo: Znak
Opis: tutaj
Gatunek: sensacja
Kraj: Stany Zjednoczone
Rok wydania oryginalnego: 2010/PL: 2012


Jak pewnie część z Was wie, bardzo lubię czytać książki, które doczekały się swojej ekranizacji (paradoksalnie zwykle wersji kinowej nie oglądam). Zaraz po premierze kupiłam Savages i odstawiłam na półkę. Musiał minąć prawie rok, nim książka ta doczekała się mojej uwagi i zaczęłam ją czytać. Przyznam, że bez jakiejś ogromnej chęci. I wiecie co? Zwlekałam z tym o 10 miesięcy za długo. 

Wydawnictwo Znak pokusiło się o okładkę filmową, która jest pomniejszoną wersją plakatu z Johnem Travoltą, Salmą Hayek, Benitio del Torro i Blake Lively na pierwszym planie. Niżej rekomendacja samego Stephena Kinga. Do tego standardowy format i broszurowa oprawa. A w środku 290 rozdziałów pisania dziwnego. Dziwnego, bo nieliterackiego i zbuntowanego. O tym za chwilę.

Don Winslow to autor, który po Savages zaskarbił sobie nie tylko moją sympatię, ale i pragnienie dotarcia do pozostałych jego książek. To naprawdę coś oznacza. Winslow, rodowity Amerykanin, zanim rozpoczął karierę pisarza i scenarzysty, imał się różnych zajęć i miał wiele pomysłów na życie - ukończył studia na wydziałach historii Afryki i historii wojska, pracował w kinie, był przewodnikiem na safari w Kenii oraz podczas wycieczek turystycznych w chińskiej prowincji Syczuan. Jednak w latach 70 zaczął pisać książki. Jego proces pisania, jest dla mnie czymś niewyobrażalnym - Winslow wstaje o 5 i piszę od 5.30 do 10 rano, pracując nad dwiema książkami jednocześnie. Następnie, by móc wrócić do pracy, idzie biegać ok. 10 kilometrów kalifornijskimi ścieżkami. Podobno pisanie jest dla niego uzależnieniem. Niech pan nie wychodzi z nałogu, panie Winslow!

A propos słonecznej Kalifornii... Poznajmy trójkę głównych bohaterów, O, Bena i Chona - przyjaciół, kochanków, partnerów w interesach i ich muzę. Wszyscy mają nieco ponad 20 lat, popieprzone dzieciństwo, zupełnie różne osobowości. Bena i Chona dzielą charaktery, temperamenty, środowisko, w jakim przyszło im dorastać, ale mimo to łączy miłość. Miłość do O i do trawki. O, czyli Ofelii, jest to jak najbardziej na rękę, ponieważ sama kocha obydwu chłopaków i nigdy nie pogardzi dobrym blantem. W zasadzie cała trójka żyje sobie jak w raju - trochę botaniki, trochę interesów, zakupy, relaks, dużo seksu (O jest wiecznie niezaspokojona i zupełnie tego nie ukrywa). Problem w tym, że biznesem spółki B&C zaczyna się interesować meksykański kartel narkotykowy, którego góra nigdy nie odpuszcza.

Gdy chłopcy odmawiają współpracy z kartelem Baja, nie dając się zastraszyć nawet filmom, na których zabijani są ich koledzy po fachu, zimny jak skała Lado musi posunąć się do kolejnego kroku perswazyjnego. Postanawia porwać O i w ten sposób zmusić Bena i Chona do współpracy. Mężczyźni podejmują desperacką próbę ratowania miłości swojego życia, nie wiedząc, że za wszystkim stoi królowa meksykańskiego narkobiznesu, Elena. Możecie spodziewać się mnóstwo akcji, przemocy, wyuzdania i (żeby nie było tak bardzo prosto i męsko) zdrady z najmniej oczekiwanej strony.

Oczywiście więcej zdradzać Wam nie zamierzam, ale jak zwykle poruszę kilka najbardziej tkwiących mi w pamięci wątków po lekturze Savages. Jest to jeden z nielicznych tytułów, gdzie bohaterowie uwikłani w miłosny trójkąt w proporcji jedna kobieta i dwóch mężczyzn, osobiście nie wolę bad boya, a wrażliwego myśliciela - Bena. Jeśli chodzi o Ofelię, nie jest to do końca typ dziewczyny, którą mogę polubić, natomiast swoją niefrasobliwością i tumiwisizmem wprowadza w powieści element humorystyczny. No ok, może mam trochę dziwne poczucie humoru. Jednak polecam jej dialogi z Bako i samą postać Biernie Agresywnej Królowej Orange.

Kolejnym wartym wspomnienia jest sposób, w jaki Don Winslow tworzy opowieść. Rozdziały są jak krótkie sceny, mignięcia, błyski. Bohaterowie mają twarde serca albo twarde tyłki. Często to i to jednocześnie, co sprawia, że na granicy meksykańskiej trudniej jest im zginąć. Mężczyźni nie mają uczuć, bo tak trzeba. Większą miłością, niż swoje kobiety, darzą narkotyki i broń. Kobiety zaś są strasznie kapryśne. Winslow dopasowuje narrację do ich charakterów - krótko, beznamiętnie, wulgarnie. Jeśli zaczniesz czuć, zamiast myśleć - przestań albo zginiesz. W ten sposób można zobrazować chwile refleksji w twardym świecie narkobiznesu.

Tym, co nadal w literaturze mi się nie opatrzyło (być może jestem nieco do tyłu, ciężko stwierdzić), jest włączenie współczesnych technologii w poczet codziennego życia bohaterów literackich - fakt, że rozmawiają na skypie, kontaktują się ze sobą na Facebooku (O), korzystają z dobrodziejstw techniki w celu robienia finansowych przekrętów (Szop Pracz) jest tym, co zbliża XXI-wiecznego czytelnika do bohaterów czytanej powieści. No chyba, że nie mają Facebooka. Ale nie tylko to jest w tej powieści ważne...

Jak wspomniałam Wam na początku, żałuję, że z przeczytaniem Savages wstrzymywałam się tyle czasu. Powaliły mnie umiejętności narratorskie Dona Winslowa, urzekli bohaterowie i - mało tego - zamierzam obejrzeć film, co zdarza się rzadko. Książka wylądowała na półce Ulubione i wiem, że na pewno do niej wrócę. Zachwyt totalny!


Dzikusy do Polski ściągnęło Wydawnictwo:

Posted in , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

One Response to Don Winslow - Savages. Ponad bezprawiem

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...