Joe Alex - Zmącony spokój Pani Labiryntu

Autor: Joe Alex
Tytuł: Zmącony spokój Pani Labiryntu
Ilość stron: 148
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Opis: tutaj
Gatunek: przygodowa
Kraj: Grecja/Polska
Rok oryginalnego wydania: 1965/ moje: 2001

Tego maluszka kupiłam już kilka ładnych lat temu, traktując go jako "w miarę ciekawą cienką książeczkę do poczytania w krótkiej podróży". A potem wyjątkowo zniechęciła mnie bardzo mała czcionka i straciłam ochotę na poznanie tytułowej Pani Labiryntu. Musiało minąć parę lat, żebym złapała drugi czy trzeci oddech i zdecydowała się stawić czoła niewielkim literkom. I powiem Wam: nie taki wilk straszny...

Maciej Słomczyński, bo tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko Joe Alexa (autora powieści a zarazem jej głównego bohatera), był synem amerykańskiego reżysera i producenta filmowego oraz Angielki, przysposobionym później przez swojego ojczyma, Aleksandra Słomczyńskiego - Polaka. W trakcie II Wojny Światowej służył w AK, co przyczyniło się do jego osadzenia na Pawiaku. Był uznanym tłumaczem, mającym na swoim koncie przekład Ulissesa i Podróży Guliwera. Jako jedyny na świecie przełożył wszystkie wiersze Szekspira. Pisał zarówno pod własnym nazwiskiem, jak i pod pseudonimami; swoje powieści kryminalne podpisywał jako Joe Alex, ale odnajdziemy go również pod pseudonimem Kazimierz Kwaśniewski.

Moja wersja Zmąconego spokoju Pani Labiryntu jest książeczką malutką, podręczną. Idealnie nadaje się do czytania w podróży, gdyż bez trudu zmieści się w kieszeni. W środku czeka nas 19 rozdziałów klasycznej historii przygodowej, które mimo małej czcionki czyta się całkiem prężnie. Nie jestem pewna, czy to wydanie pocket czy tak po prostu wyszło, ale wizualnie jest tylko poprawna. Jednak, jak wszyscy wiemy, nie należy oceniać książki po okładce, dlatego zajrzyjmy do środka...

Joe Alex, wzięty autor kryminałów, wraz z ukochaną Karoliną i jej zespołem archeologicznym wyruszają na poszukiwania tajemniczej wyspy, o której słuch zaginął na kilka tysięcy lat. Gdy Karolina Beacon tłumaczy starożytny manuskrypt i z pomocą Alexa dowiaduje się, że mityczna wyspa Keros naprawdę istnieje, nie pozostaje im nic innego, jak rozpocząć wyprawę z zamiarem dokonania odkryć o wybitnym znaczeniu historycznym. Oprócz dwójki zakochanych na (prawie) bezludną wyspę udaje się grupka bohaterów, z których każdy ma swoje mroczne sekrety.
Z pozoru spokojna eskapada zamienia się w przedsięwzięcie pełne grozy, gdy zostaje popełnione morderstwo, którego sprawcą mógł być każdy z obecnych. Joe Alex musi nie tylko ochronić ukochaną Karolinę, ale i zidentyfikować zabójcę. 

Dzięki temu Zmącony spokój Pani Labiryntu staje się książką przygodowo - kryminalną, którą czyta się całkowicie dla rozrywki. Mimo wcale niełatwej zagadki, pozycja ta jest bardzo odprężająca i bardzo dosłowna. Co za tym idzie, nie musimy doszukiwać się metafor, nie spotkamy też zabiegów mających na celu nadanie jej dodatkowych walorów ponad wyżej wspomniane walory rozrywkowe. Brzmi to może paradoksalnie, ale istnieje część kryminałów/thrillerów, gdzie trup ściele się na prawo i lewo, a mimo to czytanie ich stanowi dla mnie świetny odpoczynek. Więcej pogrążać się nie zamierzam...

Tym, co w szczególności przykuło moją uwagę, był klimat książki. Nie mam tu na myśli ani klimatu brytyjskiego, ani greckiego, lecz ducha lat 60-tych, postaci nieskalanych szybkim życiem - życiem sprzed epoki komputerów, telefonów komórkowych czy nowych technologii. Nawet, jeśli nie był to zamierzony zabieg, to dało się odczuć fakt, że Słomczyński pisał tę opowieść nie w czasie mi współczesnym.

Szukając entuzjastycznych plusów tego małego czytadełka wymyśliłam, co następuje: jest ono stricte rozrywkowe, nie wymaga myślenia, akcja jest wartka i - najważniejsze - nie ma tam seksu! Dlaczego o tym wspominam? Jako dobra córka staram się podsuwać książki mojemu tacie, biorąc pod uwagę jego gust i jednocześnie nie sprowadzając go na złą drogę. Stąd też, gdy uda mi się trafić na książkę bez seksu, podtykam mu ją mówiąc: Koniecznie przeczytaj! A potem i tak widzę, że do tych z seksem też się dobrał...

Podsumowując wielką fanką Joe Alexa nie zostałam. Co prawda czas ze Zmąconym spokojem Pani Labiryntu nie uważam za stracony, ale priorytetowo będę sięgać po inną literaturę. No, chyba że zapragnę chwili niemyślenia z książką w dłoni.

Pani Labiryntu jest tu dzięki Wydawnictwu:
A kupiłam ją w:

Posted in , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

2 Responses to Joe Alex - Zmącony spokój Pani Labiryntu

  1. czytałam tego autora jedną książkę, hit to nie jest, ale z cała pewnością, przyjemna lektura na wieczór :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...