Alan Campbell - Noc blizn

Autor: Alan Campbell
Tytuł: Noc blizn
Ilość stron: 419
Wydawnictwo: MAG
Opis: tutaj
Gatunek: urban fantasy
Kraj: Stany Zjednoczone
Rok wydania oryginalnego: 2006/PL: 2008


Moja fascynacja fantastyką jest na tyle głęboka, na ile w książce znajdę ten pierwiastek kobiecego myślenia, który w innych gatunkach jawi się wyraziście. Kreowanie od postaw nowego świata - planety, religii, historii - jest tak ciężką i godną poznania pracą, że zachęca mnie do sięgnięcia po całość i przekonania się, jak tym razem kolejnemu autorowi się to udało. Dodatkowo, nie ukrywam, istoty nadnaturalne przyciągają mnie wyjątkowo, więc nie mogłam oprzeć się aniołom Campbella. W międzyczasie (książka odczekała na półce 8 miesięcy), przeczytałam parę ambiwalentnych recenzji na jej temat i w końcu mam podstawy do tego, żeby dodać tu swoje 3 grosze.

Alan Campbell to młody szkot, który przed wydaniem swojej debiutanckiej powieści, jaką jest Noc blizn inaugurująca serię Kodeks Deepgate, projektował gry komputerowe i konsolowe, m. in. GTA. Można też powiedzieć, że jest moim kolegą po fachu, gdyż prowadzi na swojej stronie internetowej bloga, gdzie pokaże Wam na przykład jak jego suczka Tess bawi się z odkurzaczem albo zamieszcza fragmenty swoich, nieopublikowanych dotychczas na papierze, opowiadań. 

Noc blizn zachęciła mnie nie tylko opisem, ale również pięknie zaprojektowaną okładką. Mroczno - krwawa kolorystyka plus broszurowa oprawa w standardowym formacie a w środku - klasyka: trzy części, podzielone na 33 rozdziały, poprzedzone prologiem i epilogiem zakończone. Gdybym sama miała pisać debiutancką powieść, zrobiłabym to dokładnie w takim szyku, jak Campbell. Uwagę zwraca również to, że każdy rozdział jest zatytułowany, co w przeważającej części beletrystyki nie ma miejsca (wygoda?).

Deepgate, miasto wiszące nad przepaścią, jest miejscem, gdzie wiara spotyka się z beznadzieją, a anioły i ludzie mieszkają razem. To tu splatają się losy świątynnego anioła Dilla, demonicy Carnival, która kiedyś była aniołem oraz polującej na nią młodej asasynki Rachel. Poznajemy kanoniczne postaci urban fantasy, które równie dobrze można by przyrównać do ludzi funkcjonujących w realnym świecie - w Deepgate kontrolę nad mieszkańcami oraz władzami miasta sprawuje duchowieństwo. Ludzie podążając ślepo za dogmatami tamtejszej wiary uginają się pod bezsensownymi prawami, pomiędzy ciężką pracą a strachem o każdy nadchodzący dzień nie ma miejsca na szczęście.

Obok nich w Deepgate żyje nadworny Chemik, Devon, któremu praca dawno temu odebrała ukochaną i który ma własne plany odnośnie przyszłości miasta zawieszonego nad przepaścią. W Deepgate dochodzi do serii morderstw, na baczność zostają postawione straże, a Dill wreszcie ma okazję nauczyć się, jak być świątynnym archontem. Diaboliczny plan Devona sprawia, że comiesięczne krwawe rozgrywki asasynów z Carnival przestają być jedyną zmorą miasta. Czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy Chemik jest wybawicielem miasta, czy chce doprowadzić do jego zagłady. Wkrótce poznaje odpowiedź na to pytanie, a akcja zaczyna nabierać tempa.

Najmocniejszym punktem Nocy blizn jest niewątpliwie sama wizja starożytnego miasta rozciągniętego na naprawianych od setek lat stalowych łańcuchach, w którego podziemiach zamieszkuje martwy bóg Ulcis wraz z duszami zmarłych mieszkańców. Bezwzględna wiara, nakazująca wyrzucać zwłoki zmarłych bliskich w przepaść, gdyż to jedyna możliwość spotkania ich w przyszłym życiu, którą to Chemik podważa, stara jąc się udowodnić zaślepienie mieszkańców. 

Najciekawszym i najbardziej oryginalnym zabiegiem Campbella jest sposób przedstawienia archontów. Anioły, kojarzące się nam z postaciami o cechach nadludzkich, zarówno pod względem urody, jak i mocy, są tu ukazane zgoła odmiennie. Dobrym, choć nie najmocniejszym przykładem jest demonica Carnival - tysiącletnia zmora mieszkańców Deepgate, samookaleczająca się po każdej stoczonej bitwie, pokryta niezliczoną ilością blizn skrywających jej anielskie piękno. Apeluje o zwrócenie uwagi na tę postać właśnie, gdyż jej historia wydała mi się najbardziej poruszającą w Nocy blizn. O ile Carnival nie można odmówić swego rodzaju szlachetności i umiejętności walki, o tyle przodkowie Dilla, a potomkowie Ulcisa zamieszkujący otchłań, są już całkowitym zaprzeczeniem anielskiego archetypu. Pierwszy raz w literaturze spotkałam się z aniołami - zombie i jako zombiemaniaczka jestem zachwycona tematem! Podziemny świat Campbella jest bardzo sugestywny i poruszający, moim zdaniem jego poznanie to główny powód do sięgnięcia po tę książkę.

Główny, ale nie jedyny. Noc blizn jest mocną pozycją na liście miejskiej fantastyki - świat Dilla, Rachel i Carnival, barokowe miasto w niesamowitej przestrzeni oraz mocna fabuła zawierająca odpowiednią dozę intrygi i dramaturgii (a nawet okruchy miłości i współczucia) sprawiają, że książką naprawdę wciąga. Przy najbliższej okazji na pewno sięgnę po kolejną część Kodeksu Deepgate, co by poznać dalsze losy mojej ulubionej bohaterki serii.


Łańcuchy w Polsce zawiesiło:

A w moim domu:

Posted in , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...