Christopher G. Moore - Ulice Bangkoku

Autor: Christopher G. Moore
Tytuł: Ulice Bangkoku
Ilość stron: 621
Wydawnictwo: Świat Książki
Opis na lubimyczytac.pl: tutaj
Gatunek: kryminał/sensacja
Kraj: Tajlandia
Rok wydania oryginału: 2010/PL: 2013

Uwielbiam wyzwania dotyczące sięgania po książki z różnych krajów i kręgów kulturowych. Co za tym idzie nigdy nie odżegnuję się od zapoznania z tym, co jest mi jeszcze obce i głównie stąd pomysł przeczytania kolejnej po Ona już nie wróci książki z serii Granice Zła. Moja racza intuicja nieco tu zawiodła i spodziewałam się powtórki z poprzedniczki Ulic Bangkoku, nie bacząc na to, że i tematyka się różni i autor inny. Ale po kolei...

Christopher G. Moore (nie mylić z Christopherem Moorem, tym od Brudnej roboty, Najgłupszego anioła i Wyspy wypacykowanej kapłanki miłości) jest kanadyjskim prawnikiem i wykładowcą, a przede wszystkim pisarzem, znanym głównie z trylogii zza uśmiechu i serii opowiadań o prywatnym detektywie Vincencie Calvino, którego pierwszą część przygód Wam dziś zaprezentuję. Moore po raz pierwszy odwiedził Tajlandię w 1983 roku, tam też poznał swoją żonę Busakorn Suriyasarn, a kraj ten stał się jego drugą ojczyzną. Można tutaj łatwo odczytać analogię autora i głównego bohatera, jako człowieka z zewnątrz, wtopionego w tajską kulturę. Ale o tym za chwilę...

Ulice Bangkoku utrzymane są w okładkowej konwencji serii, minimalistycznie trójkolorowej, w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Na ponad sześciuset stronicach powieści znajdziemy 44 rozdziały, w całości dedykowane żonie pisarza. Wydanie to jest na tyle klasyczne, że choćbym chciała, nie jestem w stanie wykrzesać więcej co do fizycznej strony książki, dlatego przejdę do meritum.

I tu zaczynają się schody, gdyż Ulice Bangkoku posiadają tak wiele wątków, że ciężko mi streścić Wam rzetelnie akcję nawet początku książki. Vincent Calvino jest prywatnym detektywem, od lat mieszkającym w stolicy Tajlandii. Z racji swojego fachu mężczyzna nadal nie założył rodziny, posiada zarówno przyjaciół jak i wrogów (w dość oczywistej dysproporcji), a wolny czas spędza na spotkaniach w pubach ze znajomymi i przygodnie poznanymi tajskimi pięknościami. Po jednej z bardziej ryzykownych akcji zawodowych Calvino musi na jakiś czas zniknąć z Bangkoku i udać się na przymusowe wakacje. Niestety, detektyw wpada z deszczu pod rynnę i staje się nie tylko świadkiem, ale i domniemanym sprawcą zabójstwa młodej kobiety. 

Ta sytuacja staje się dopiero początkiem pojedynku Calvina z niejednym typem spod ciemnej gwiazdy przemierzającym tytułowe ulice Bangkoku, nierzadko wewnątrz drogiego auta z przyciemnianymi szybami. Oczywiście w kryminalnej historii musi się pojawić także kobieta. Jedną już mieliśmy - to ta, której morderstwo detektyw widział na własne oczy. Na szczęście nie jest on na tyle pechowcem, by w jego życiu nie pojawiła się (jeszcze) żyjąca piękność i to w dodatku z dobrym sercem. Jak wiadomo, takim kobietom trzeba pomagać, a to oznacza jeszcze większe kłopoty dla naszego bohatera...

Przyznam Wam zupełnie szczerze, że ciężko było mi czytać tę książkę. Zajęło mi to ponad 2 tygodnie, i nie czułam się wciągnięta w historię Calvina, kierowało mną raczej poczucie obowiązku i rzetelność w pisaniu o książkach, które czytam. Autor przedobrzył, wplatając multum wątków, z których połowa była zupełnie bez znaczenia, jak gdyby chciał wydłużyć powieść dla samej kwestii objętościowej, lekceważąc tę merytoryczną. Zagmatwałam się totalnie, a największym paradoksem było to, że książka akcji była dla mnie z pewnością najbardziej usypiającą książką tej jesieni.

Na lekką obronę dodam, że może nie jest tu najistotniejsza historia, a realia, w jakich się ona dzieje. Z pewnością pod tym względem nie mogę mieć autorowi nic do zarzucenia, gdyż jako Kanadyjczyk żyjący w Tajlandii od ponad ćwierć wieku, jest w stanie rzetelnie zapoznać nas ze swoją drugą ojczyzną. Bangkok, miasto bezprawia i korupcji, gdzie świątynie i domy publiczne stoją po sąsiedzku, a nikogo nie dziwią uliczne strzelaniny tuż obok dzieci sprzedających kwiaty i swoje ciała, bez wątpienia jest największym atutem całej powieści.

Nie ukrywam jednak, że to nie była lektura dla mnie i raczej nie będę się spieszyła do powrotu na tajskie ulice. 

Ulice Bangkoku wydało Wydawnictwo:


Posted in , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...