Sean Howe - Niezwykła historia Marvel Comics

Autor: Sean Howe
Tytuł: Niezwykła historia Marvel Comics
Ilość stron: 510
Wydawnictwo: SQN
Opis: tutaj
Gatunek: biografia
Kraj: Stany Zjednoczone
Rok wydania oryginału: 2013/PL: 2013

Nigdy nie ukrywałam, że komiksy są moją dziecięcą miłością z gatunku tych ewoluujących, ale stałych. Odkąd potrafiłam wytrwać w pozycji siedzącej i wykazać się odrobiną szacunku do słowa drukowanego (czyli zawsze), tata zasypywał mnie wszelkiego rodzaju komiksami, od polskiej klasyki w stylu Kajko i Kokosza czy Tytusa, Romka i A'Tomka, przez disney'owskie Kaczory Donaldy, na kultowych Wojowniczych żółwiach ninja kończąc. W drugiej połowie lat 90tych sama zaczęłam rozszerzać to zainteresowanie na ledwie raczkujący wówczas rynek komiksu japońskiego i mimo, że literatura klasyczna znacznie przewyższa dzieło słowno - obrazkowe w moich zbiorach, komiksy darzę szczerym i niesłabnącym uczuciem, co potwierdza jeden z podpunktów 50 faktów o mnie.

Postaci Marvela poznałam głównie poprzez wyświetlane w okolicach 1992 seriale animowane jak Spider-man i Incredible Hulk, których to oglądanie czyniło mnie najpopularniejszą dziewczynką wśród kolegów z dzieciństwa. Widząc jednak Niezwykłą historię Marvel Comics nie mogłam się oprzeć przed zapoznaniem z biografią jednego z największych światowych potentatów rynku komiksowego. I po tym ciut przydługim wstępie w końcu mogę przejść do meritum...

Sean Howe, rdzenny nowojorczyk i były redaktor w Entertainment Weekly, pisujący do New York i Los Angeles Times, Spin i Village Voice, do spisania kompletnej i nieupiększonej historii Marvela przeprowadził wywiady z ponad 150 osobami, a także kompletował dokumentację wydawnictwa począwszy od 1939 - od zamierzchłych czasów epoki przedmarvelowskiej i sprzed komiksowego boomu. Ale nim o tym...

Polskie wydanie Niezwykłej historii Marvel Comics zachwyca soczystymi kolorami i grubą oprawą, ale nie tylko. Projekt graficzny okładki, tworzący z sześciu flagowych postaci Uniwersum Marvela jednego bohatera, tłoczone detale, komiksowy rewers - to tylko niektóre z zabiegów, które zastosowało w rodzimej edycji Wydawnictwo SQN.  Nie mogę nie wspomnieć o tasiemce - zakładce, co znacznie podnosi elegancję wydania. W środku natomiast mamy 5 części, w skład których wchodzi 21 rozdziałów poprzedzonych prologiem, a zakończonych słowem od autora.

Historia zaczyna się na długo przed założeniem Marvel Comics, w latach 30tych XX wieku, gdy to w przededniu II Wojny Światowej nastoletni Stan Lee spotyka Martina Goodmana i z jego pomocą zaczyna pracę w Timely Comics. Kilkanaście lat później Lee, niezadowolony ze swoich dotychczasowych osiągnięć, zostaje zobligowany przez Goodmana do stworzenia odpowiedzi na komiksy o superbohaterach wydawane przez DC Comics, wraz z Jackiem Kirby i Steve'm Ditko tworząc postaci Fantastycznej Czwórki, Spider-mana, Niesamowitego Hulka, Thora czy Daredevila (co zresztą w późniejszym czasie na wiele lat stanie się kością niezgody między wymienionymi panami).

W chronologii nie jestem najlepsza, dlatego pozwolę sobie zwrócić Waszą uwagę na to, co sama zapamiętałam najlepiej. Jak każda firma, Marvel Comics przeżywało swoje wzloty i upadki, raz trafiając w rynkową niszę, innym razem mając szczęście do odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie i miejscu. Część z nich była dobrymi duchami Zagrody Marvela (jak John Verpoorten), część przez całe życie pragnęła rozgłosu (jak Stan Lee), czasem trafił się ultratalent, przed którym drżeli inni pracownicy (mam na myśli rzecz jasna Jima Shootera). Bez żadnych wątpliwości to właśnie ludzie - redaktorzy, rysownicy, tuszownicy, scenarzyści, a w późniejszych latach również marketingowcy, stworzyli tę firmę, nadając jej nie tylko ciało (w postaci komiksów), ale i duszę, czyli uwielbienie i przywiązanie komiksowego fandomu na całym świecie.

Sean Howe w swojej książce uświadamia nam, jak ciężką i stresującą pracą było tworzenie komiksów, gdy liczyła się zarówno ilość (sprzedanych egzemplarzy), jak i jakość. Dopiero dzięki temu wiem, że niejednokrotnie za każdy numer serii odpowiedzialni są zupełnie inni ludzie, próbując przemycić na jego strony swoje przemyślenia lub aktualne problemy. Niejednokrotnie w seriach Uniwersum Marvela brakowało spójności, co powodowało i dezorientację fanów, i sprzeczki w idealnej z zewnątrz Zagrodzie. Nie zmienia to faktu, że założyciele wydawnictwa tworząc jeden wielki, przenikający się wszechświat, gdzie wszystko jest możliwe, otworzyli sobie drogę do sukcesu i do serc fanów na wiele dekad.

Tym, co mnie zachwyciło, był przede wszystkim klimat nowojorskiego życia biurowego lat 40tych XX wieku i budowania swojego sukcesu od podstaw, a także bezkompromisowe zredagowanie wypowiedzi byłych pracowników Marvela i bardzo dobre tłumaczenie Bartosza Czartoryskiego. Soczyste słowa i emocje biorące górę nawet po latach to tylko niektóre aspekty językowe książki. Po więcej zapraszam Was osobiście - Wasza Mary Jane Watson.

Dzięki uprzejmości


Posted in , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...