Graham Masterton - Dom kości

Autor: Graham Masterton
Tytuł: Dom kości
Ilość stron: 285
Wydawnictwo: Replika
Opis: tutaj
Gatunek: horror
Kraj: Wielka Brytania
Rok wydania oryginalnego: 1998/PL: 2011

Długo już na xray'u nie pojawił się żaden horror, zatem czas to nadrobić. Od lat wzbraniałam się przed sięganiem po oczywistych mistrzów tego gatunku - Stephena Kinga i Grahama Mastertona. Jednak od paru miesięcy odnoszę wrażenie, że przeczytałam już wszystkie inne horrory świata, zatem musiałam się przemóc. Kiedy byłam małą dziewczynką, postacią grozy numer jeden był dla mnie kościotrup, pewnie ze względu na większą dosłowność niż wampir czy zombie - stąd też mój wybór padł na mastertonowski Dom kości. Czy zasada luźnych skojarzeń sprawdziła się w tym przypadku?

Grahama Mastertona chyba nikomu z Was nie muszę przedstawiać - Brytyjczyk od lat króluje pod względem popularności i płodności literackiej, zwłaszcza w dziedzinie opowieści grozy. Nie każdy jednak wie, że Masterton swoją karierę dziennikarską rozpoczął od stanowiska redaktora naczelnego brytyjskiego Penthouse'a, a karierę literacką od pisania poradników seksualnych. Obok bycia autorem niezliczonej wręcz ilości horrorów (tych dłuższych, jak i opowiadań), Graham Masterton pisuje do magazynów takich, jak Cosmopolitan, Men's Health czy polska Nowa Fantastyka.

Rodzime wydanie Domu kości to standardowy format, broszurowa oprawa ze skrzydełkami i stosunkowo duża, wygodna czcionka. Tytułowa powieść składa się z 19 rozdziałów, a po nich - uwaga: niespodzianka - książka uzupełniona jest o trzy wydane na przełomie lat 1994/95 opowiadania: Szara madonna, Kształt bestii, Pośpieszny Potwór.

Osiemnastoletni John musi na pewien czas zawiesić marzenia o zostaniu gwiazdą rocka - po chorobie matki, gdy ojciec został jedynym żywicielem czteroosobowej rodziny, chłopak czuje się w obowiązku pomóc rodzicom i rozpoczyna pracę w biurze handlu nieruchomościami pana Vane'a. Już pierwszego dnia popełnia kilka fatalnych w skutkach błędów, których wynikiem jest zniknięcie jednego z klientów. John postanawia na własną rękę odnaleźć zaginionego mężczyznę, co wymaga odwiedzin w domach ze specjalnej listy nieruchomości Vane'a. Chłopak staje oko w oko nie tylko z tajemniczą rzeźbą i domami, w którego ścianach bez wieści znikają ludzie, ale i z prawdziwym "ja" swojego pracodawcy. Na szczęście, ma przy sobie towarzyszy biurowej niedoli, co by siły ciemności nie były z góry zwycięzcami.

Dom kości ma w sobie cechy charakterystyczne horroru klimatycznego - nawiedzone domy, tajemnicze zniknięcia, ludzie z ponurą przeszłością, uczucie rodzące się podczas wspólnego odkrywania przerażających tajemnic/walki o przeżycie. Jest też kilka mniej typowych rozwiązań, jak samo rozwikłanie zagadki "żarłocznych domów", wiążące się ściśle z historią Wielkiej Brytanii (więcej Wam nie zdradzę, co by nie popsuć frajdy z czytania). No i zapomniałabym - najmocniejszy punkt powieści, czyli wujek Robin - osoba, która głównym bohaterom spadła niemal z nieba, łącząc fakty i pomagając w rozwikłaniu zagadki, a także sprawiająca, że zakończenie historii spotka się z radością miłośników tegoż gatunku literackiego.

Z trzech dołączonych do tego wydania książki opowiadań, najmniej przewidywalny, a co za tym idzie, najbardziej interesujący, był Kształt bestii - opowieść o chłopcu, który jest w stanie dostrzec więcej, niż przeciętni ludzie. Dziecięca wyobraźnia jest tu wspaniałym polem dla umiejętności i pomysłowości autora. Moją uwagę zwróciły wspólne elementy, a właściwie ich symbole, które łączą wszystkie cztery historie - rzeźby i dębowe drewno, oznaczające odpowiednio: kłótnię, kłopoty oraz zdrowie, wiedzę, pokonane niebezpieczeństwo. Opierając się o tę interpretację, tak właśnie mogłabym streścić klue tych opowieści.

Dom kości to horror klimatyczny - wrogich kościotrupów co prawda tam nie spotkałam, ale autor buduje napięcie i potęguje lęki czytelnika przez wykorzystanie pozornie niegroźnych elementów - ściany, posągi, cienie. Lektura to lekka i przyjemna, szybka przede wszystkim. Mnie Masterton dostarczył rozrywki co prawda na nie supergłębokim poziomie, ale z dreszczykiem. Minusem jest pewna przewidywalność rozwiązań/zdarzeń, na szczęście nie w tytułowej (najdłuższej) historii. Do czytania w celach rozrywkowych i straszących do tej pozycji - zachęcam!


Dom kości wybudowało:


Mój egzemplarz pochodzi z:

Posted in , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

One Response to Graham Masterton - Dom kości

  1. Lubię Mastertona ale już nie pamiętam kiedy go czytałam-zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...