Joyce Carol Oates - Muzeum doktora Mosesa

Autor: Joyce Carol Oates
Tytuł: Muzeum doktora Mosesa. Opowiadania tajemnicze, niesamowite i pełne grozy
Ilość stron: 274
Wydawnictwo: Bellona
Opis: tutaj
Gatunek: thriller
Kraj: Stany Zjednoczone
Rok wydania oryginalnego: 2007/PL: 2008

Coraz dotkliwiej cierpię na niedosyt opowieści z dreszczykiem w moim czytelniczym życiu, tym samym szperając i poszukując tych egzemplarzy, z którymi nie miałam jeszcze okazji się zaznajomić. Z Joyce Carol Oates miałam do czynienia raz, kilka lat temu, podczas lektury Pustkowia, które wrażenie zrobiło na mnie raczej średnie, dość przytłaczające. Nie byłabym sobą, gdybym nie dała autorowi drugiej szansy i tym oto sposobem zawitałam do Muzeum doktora Mosesa.

Joyce Carol Oates już od wczesnego dzieciństwa odznaczała się nieprzeciętnymi wynikami w nauce, pisząc także do szkolnej gazetki, a w efekcie otrzymując stypendium na Syracuse University, który to ukończyła z wyróżnieniem, by potem kontynuować karierę naukową na University of Wiscounsin - Madison. Kolejne lata Oates dzieliła pomiędzy pisanie wielokrotnie nagradzanych powieści oraz działalność uniwersytecką. Od wielu lat typowana jest jako kandydatka do literackiej Nagrody Nobla oraz Nagrody Pulitzera.

Muzeum doktora Mosesa wydano w formacie standardowym z miękką oprawą, którego mocny punkt stanowi interesująca i komplementarna z tytułem zbioru okładka. Wewnątrz znajdziemy 10 opowiadań różnej długości - począwszy od kilkustronicowych, aż po dwa kilkudziesięciostronicowe - Człowiek, który walczył z Rolandem LaStarzą i tytułowe Muzeum doktora Mosesa. Każde z opowiadań na końcu posiada przypisy, których umiejscowienie może być lekkim nieudogodnieniem w trakcie czytania - przyznam, że sama zabierałam się za lekturę przypisów dopiero po zakończeniu opowiadania, co by nie odrywać się od rytmu czytanej historii.

Wspominałam już kilkukrotnie, że zawsze miałam problem z opowiadaniami, zwłaszcza tymi w jak najkrótszej formie, gdyż nie da się przywiązać do ichniejszych bohaterów. Jednak do niektórych z nich lepiej się nie przywiązywać, o czym możemy się przekonać w Hejka! Jak się leci? czy też Złych nawykach

Na mnie największe wrażenie w całej antologii zrobił Łowca, w którym to Liam Gavin, społeczny wyrzutek, przedstawia historie znajomości z kobietami swojego życia oraz Muzeum doktora Mosesa, gdzie klimat, treść i samo sedno opowiadania spełniło moje oczekiwania względem dobrego dreszczowca. 
Oto moja rówieśniczka, 27-letnia Ella po dekadzie nieobecności w swoim rodzinnym miasteczku postanawia powrócić, by pogodzić się z matką. Okazuje się, że kobieta niedawno wyszła za mąż za równie szanowanego, co przerażającego doktora i teraz pomaga mu prowadzić w ich posiadłości muzeum sztuki lekarskiej. Doktor Moses zaprasza Ellę na zwiedzanie dzieła swojego życia... W tymże opowiadaniu mamy wszystko, co kręci w amerykańskiej literaturze grozy - dom na odludziu, przerażające artefakty, równie przerażającego bohatera negatywnego i niepowtarzalny klimat lat 70-tych (bez przepychu i zdobyczy techniki).

Jednak w ogólnym rozrachunku antologii opowiadań Oates bliżej jest do lekkich thrillerów niż tytułowej "pełni grozy". Grozy niestety, jest zaledwie garstka. Autorka buduje napięcie i stara się zaskakiwać mocnym finałem, ale preludium nie przeraża - czasem intryguje, czasem konfunduje. Jeśli zatem macie ochotę na horror przez duże H, to Muzeum doktora Mosesa może Was rozczarować i lepiej poszukać dalej. W innym wypadku w celach poznawczo - rozrywkowych pozycji tejże nie odradzam.

Do Muzeum zaprosiło Wydawnictwo:


Mój egzemplarz zakupiony w:

Posted in , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...