Steve Wright - Banksy: Nie ma jak w domu

Autor: Steve Wright
Tytuł: Banksy: Nie ma jak w domu
Ilość stron: 129
Wydawnictwo: SQN
Opis: tutaj
Gatunek: album/biografia
Kraj: Wielka Brytania
Rok wydania oryginalnego: 2009-2013/PL: 2013

Każdy esteta uwielbia albumy - nie tylko ze względu na przedstawione tam fotografie, reprodukcje obrazów, pejzaże czy portrety, ale i na sam sposób wydania - wysokogatunkowy papier, który można z przyjemnością dotykać i wąchać, twardą oprawę, bogactwo kolorów, tak... Wizualne aspekty albumów sprawiają, że z podwójną przyjemnością kontemplujemy ich zawartość. Ja zdecydowałam się na zapoznanie z nieco mniej popularną tematyką albumu stanowiącego połączenie galerii prac graffiti wraz z próbą nakreślenia biografii ich autora.

Steve Wright to angielski pisarz oraz dziennikarz, na co dzień będący redaktorem działu kulturalnego Venue Magazine, odpowiadającym za działy Teatr oraz Komedia. Wright spróbował zmierzyć się z osobą mitycznego Banksy'ego, sięgając do korzeni mistrza szablonowego graffiti. 

Banksy: Nie ma jak w domu wydane zostało w klasycznym formacie albumowym 23 x 23cm, rzecz jasna w twardej, szytej oprawie. Matowy papier o wysokiej gramaturze pachnie naprawdę rewelacyjnie, a jego jakość zapewnia bogactwo kolorów prac Banksy'ego. Wewnątrz bristolskie prace Banksy'ego przeplatają się z opowieściami jego znajomych o nim samym oraz faktami z życia mistrza w jego rodzinnym mieście.

W przeciwieństwie do albumu Wojna na ściany, Nie ma jak w domu prócz ukazania prac artysty próbuje nam nakreślić jego osobę widzianą oczami bliższych i dalszych znajomych. Zamysłem Wrighta jest zawężenie pola do rodzinnego miasta Banksy'ego - Bristolu, gdzie swój początek ma nie tylko street art, ale i trip hop w wykonaniu takich tuz gatunku jak Portishead, Tricky czy Massive Attack (którego lider Robert "3D" del Naja jest kumplem Banksy'ego od znad puszki... spray'u).  Znajomi o tyle to lojalni, że po lekturze książki nadal nie jestem bliżej odkrycia tożsamości bristolskiego króla graffiti.

Mild Mild West
Oczywiście najmocniejszym punktem albumu są reprodukcje prac Banksy'ego, począwszy od najbardziej znanych i trwających na swoich miejscach od lat (jak Mild Mild West czy The Ripper), po prace, które ledwie ujrzały światło dzienne i cudem zostały utrwalone na fotografiach, by kilka dni, czy nawet godzin, później bezpowrotnie zniknąć.

Fenomenem Banksy'ego są dla mnie dwie rzeczy, bezsprzecznie składające się na jego wizerunek: zasada anonimowości (potwierdzona dyskrecją przyjaciół i znajomych), której mężczyzna trzyma się od początku swojej grafficiarskiej działalności oraz konsekwencja w działaniu, objawiająca się w dwojaki sposób. Po pierwsze odejście od popularniejszej i bardziej efektownej sztuki graffiti freestyle'owego na rzecz szablonów. Po drugie połączenie w swoich pracach prostoty i niewinności z przemycaniem wątków politycznych, socjologicznych i filozoficznych, których to miks stanowi o stylu i rozpoznawalności tegoż artysty. A dlaczego o tym wspominam? Żebyście mogli się przekonać, czy mam rację podczas lektury Banksy: Nie ma jak w domu.

Z Polski do Bristolu dzięki:

Posted in , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...