Dmitrij Strelnikoff - Fajnie być samcem

Autor: Dmitrij Strelnikoff
Tytuł: Fajnie być samcem
Ilość stron: 460
Wydawnictwo: Iskry
Opis: tutaj
Gatunek: satyra
Kraj: Polska
Rok wydania: 2011

Kolejny raz powtarza się sytuacja, w której zwlekam długo za długo z sięgnięciem po książkę, a potem sama nie mogę się sobie nadziwić, dlaczego. Ostatni taki raz, jaki utkwił mi w pamięci, dotyczył książki Savages: Ponad bezprawiem. Nie spodziewałabym się natomiast, że pozycja z całkowicie innej półki (chociaż tutaj trochę oszukuję, bo obydwie stały u mnie na półce: Do przeczytania) także będzie dla mnie miłym zaskoczeniem. Wiecie, czego się spodziewałam po Fajnie być samcem? Dużej porcji seksizmu i zawężenia tytułowej fajności do socjalnych aspektów samczego życia i właściwie to by było na tyle. Co natomiast otrzymałam?

Zanim o tym, muszę Was zapoznać z samcem, który stworzył tę książkę od A do Z - Dmitrijem Strelnikoffem. Rosjanin, na stałe zamieszkały w Warszawie, znany jest nie tylko z działalności publicystycznej, ale także dziennikarskiej: radiowej i telewizyjnej. Szerszej publiczności dał się poznać w połowie lat 2000-ych występując w radiowej Trójce oraz w programach Europa da się lubić niesławnej ostatnio Moniki Zamachowskiej i Pytaniu na śniadanie. Zagrał również kilka ról epizodycznych, m. in. w Enduro bojz i najsłynniejszej polskiej operze mydlanej (na pewno wiecie, o której piszę). Pisarzowi z pewnością w napisaniu piątej z kolei powieści pomogły ukończone studia na wydziale biologii UW - zaraz przekonacie się, dlaczego...

Dodam jeszcze, odnośnie strony technicznej książki, że kilka lat temu przyciągnęła mnie do niej okładka. Prosta, graficzna, nie pozostawiająca zbyt wiele miejsca wyobraźni. Standardowy format plus miękka oprawa. A w środku 46 rozdziałów, w tym 22 wykłady i 24 elementy powieści; każdy z nich zapoczątkowany argumentem o tym, dlaczego fajnie być samcem (przyozdobionym na kocią modłę, co również doceniam). Same wykłady zaś mamy podzielone na Świat samca i Samiec w świecie zwierząt i to właśnie dla mnie najbardziej zaskakujący w pozytywny sposób aspekt książki.

Nasz bohater, Wykładowca, dokonuje bohaterskiego (z męskiej perspektywy) czynu i ratuje Włodzia przed kastracją z rąk samicy. Samica to boska Ewa, Włodzimierz to kot. I tak w świat  zadowolonego z życia singla wkracza drugi samiec, a życie obydwu zmienia się o 180 stopni. Wkrótce potem Wykładowca zapisuje się na psychoterapię do Profesora Męczywora, zamieszkuje z poznanym na wystawie kotów homoseksualistą Dostojewskim, staje się przybranym ojcem setek Włodków Juniorów, wciąż walcząc z masą uzależnień i hobby. 

Oczywiście, dla przeciwwagi, za dnia jest sowicie wynagradzanym pracownikiem naukowym, dającym cieszące się dużą popularnością wykłady z serii... tak, tak - Fajnie być samcem! Dzięki nim dowiadujemy się, że świat samca to nie wyłącznie piwo, porno i piłka nożna, ale piwo, porno, piłka nożna i wiele, wiele więcej! Na szczęście (bo takie właśnie zawężenia się obawiałam), pan Strelnikoff opowiada nam również o świecie zwierząt, poświęcając jednakową uwagę zarówno ssakom, jak i pantofelkom. Z serii wykładów dowiadujemy się np. jak bardzo nie chcielibyśmy przytulać się do leniwca czy też w jaki sposób ślimaki bawią się w pociąg... Wykładowca dywaguje również na temat, z której kości Adama powstała kobieta, a w tym szaleństwie - jako ornitolog - amator - powiadam Wam, jest metoda!

Tym, co wysuwa się na pierwszy plan w Fajnie być samcem! jest zdecydowanie humor. Podczas dzielenia się z moimi znajomymi tym, co zapamiętałam z lektury, byłam w stanie rozbawić i zaskoczyć ich samą opowieścią. Biorąc pod uwagę fakt, że narracja autora jest zdecydowanie lepsza, to jego książka ma walory edukacyjne - uczy i bawi. Nie jestem tylko pewna, czy byłaby akceptowalna jako lektura szkolna, ale na szczęście istnieją pozycje nadobowiązkowe.

Moim bezsprzecznym faworytem jest pierwsza rozmowa Wykładowcy z Dostojewskim: 
"Szczere mówiąc, nie myślałem o tym, by kupić Włodzimierzowi dziewice, ale ten szczegół nagle nabrał dla mnie znaczenia.
- W rzeczy samej, panny na wydaniu - Dostojewski puścił do mnie oko. - Jest pan zainteresowany?
- Jestem. (...) Chcę wszystkie trzy. Mam kota Włodzimierza, to prezent dla niego. Niech ma raj na ziemi.
Dostojewski spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Najwyraźniej żądał wyjaśnień. 
- Kupuję trzy samice dla swojego samca - tłumaczyłem - to chyba legalne? To nie jest jakaś prostytucja czy sutenerstwo?
- Przecież Włodzimierz nie będzie im płacił - odezwał się Fiodor.
- No właśnie - przytaknąłem.
- W sumie szkoda - twarz Fiodora posmutniała. - Trochę gotówki by się przydało."

Ciekawostki popularnonaukowe połączone z intrygą i dużą dozą absurdu, dodatkowo zrelacjonowane w przystępny sposób - czego chcieć więcej? Ja powieść Dmitrija Strelnikoffa pochłonęłam w 2 dni, a dyskutowałam o niej o wiele dłużej. To też o czymś świadczy. Chętnie sięgnęłabym po kolejne dzieła autora, a i odświeżyłam sobie parę encyklopedii o zwierzętach - dla oczyszczenia umysłu od codziennych trosk: polecam!

PS. Serio dla nikogo nie jest oczywiste, że ślimaki są obojnakami? Wierzę w Was!

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa:


Posted in , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

One Response to Dmitrij Strelnikoff - Fajnie być samcem

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...