Shan Sa - Naga cytra

Autor: Shan Sa
Tytuł: Naga cytra
Ilość stron: 271
Wydawnictwo: Muza
Opis na lubimyczytac.pl: tutaj
Gatunek: powieść
Kraj: Chiny
Rok wydania oryginalnego: 2010/ PL: 2011

Literatura azjatycka krąży u mnie, jak pewnie już wiecie, głównie zawężona do Japonii, jednak jestem jak najbardziej otwarta na poznawanie książek z innych krajów tamtego rejonu. Tym razem padło na Chiny, a po rekomendacji pań w Matrasie niezwłocznie zabrałam się do lektury Nagiej cytry.

Kariera i twórczość Shan Sa krąży pomiędzy Chinami, gdzie urodziła się jako Yan Ni, a Francją, w której zamieszkuje obecnie. Shan Sa debiutowała w wieku 11 lat tomem poezji Wiersze Yan Ni, a cztery lata później została najmłodszą w historii członkinią Pekińskiego Związku Pisarzy. Kolejne publikacje dały jej miano "wschodzącej gwiazdy Pekinu", ale (o czym warto wspomnieć), gdy u nas 4 czerwca 1989 oznaczał koniec komunizmu, dokładnie tego samego dnia chińskie wojska dokonały masakry manifestujących studentów na placu Tian'anmen, po którym to wydarzeniu Shan Sa przeniosła się na stałe do Paryża. Od tamtej pory twórczo uzewnętrznia się poprzez literaturę oraz malarstwo. W latach 1994-95 była muzą i asystentką francuskiego malarza  Balthusa (z pochodzenia Polaka), w latach późniejszych natomiast to jej prace wystawiano m. in. w Galerii Sztuki Nowoczesnej Enrico Navarra czy w ramach Festiwalu Sztuki Art Paris.

Polskie wydanie Nagiej cytry posiada miękką okładkę i standardowy format. Wewnątrz podzielono ją na dziewięć części, z pomniejszymi rozdziałami wskazującymi rok i epokę akcji. Podział ten jest nieodzowny z racji dwóch płaszczyzn opowieści, przeplatających się naprzemiennie. O ile historia Shen Fenga zawęża się do kilku miesięcy, o tyle opowieść o Młodej Matce ciągnie się przez kilkadziesiąt lat, stąd też nawigacja czasowa jest tu nieodzowna.

Zaczynamy od roku 400, gdzie nastoletnia Chinka zwana Młodą Matką wraz z armią nieprzyjaciela przemierza kraj, oczekując narodzin swojego pierwszego dziecka. Dziewczyna, pełna obaw, nie ma pojęcia co stanie się z nią oraz dzieckiem niedawno zmarłego małżonka. Dowiadujemy się, że urodzona w arystokratycznych Wysokich Progach miała poślubić wyznaczonego jej przez rodzinę młodzieńca, a uroczystość zaręczyn przerwał brutalny atak najeźdźców zza rzeki Jangcy. Tak oto jej dotychczasowe życie w pałacu, otoczonej miłością i sztuką (jak dźwięki tytułowej cytry) dobiega końca. Dziewczyna zostaje uprowadzona i zmuszona do zamążpójścia z zabójcą własnego ojca. Jednak pokornie przyjmuje rolę żony i jest autentycznie zrozpaczona niedługą śmiercią męża.

rzeka Jangcy w dziewiczej wersji
Niemalże 200 lat później Shen Feng, dwudziestoletni lutnik, wyrusza z siedziby w górach Siła Północy, którą dzieli ze swoim Mistrzem, do miasta, w celu sprzedania cytry i zapewnienia tym samym bytu sobie i mistrzowi na kilka najbliższych tygodni. Znajomy dystrybutor cytr, zamiast zakupić od niego instrument, namawia na wykonanie replik cytry legendarnej poetki i sprzedanie ich jako oryginał. Tego oszustwa Shen Feng nie chce się podjąć. Jednak spotkawszy swojego starego druha Zhu Bao, herszta miejscowej bandy, zmuszony jest pomóc mu w splądrowaniu grobowca tajemniczej arystokratki. Jak się zapewne domyślacie, tą arystokratką była...

Oczywiście, że tego nie napiszę. Jednak wystarczy sięgnąć po tę książkę i zerknąć na blurba Nagiej cytry. Polski wydawca popłynął tutaj stanowczo za daleko, gdyż powieść licząca sobie niemalże 300 stron, została w całości zawarta w krótkim opisie na rewersie okładki. Muzo, jak tak można? 

Od razu muszę Was też przestrzec, że jakakolwiek dynamika powieści zostaje zduszona przez mocno liryczny styl Shan Sa. Dialogów jest tu niewiele, opisów i retrospekcji - wręcz przeciwnie. Mimo wojen i spisków politycznych w tle czuć, iż jest to literatura stworzona przez kobietę i dla kobiet.

Ze wszystkich bohaterów najbardziej interesującym wydał mi się Mistrz Shen Fenga i jego historia - człowiek o wiele barwniejszy od głównego męskiego bohatera. Żeby być z Wami szczerą przyznam, że sama nie zdecydowałabym się na taką konstrukcję powieści, gdyż zbędne gmatwanie niewiele tu upiększyło, a historia Młodej Matki w odpowiedni sposób rozwinięta, mogłaby być o wiele ciekawsza, niż połączenie dwóch wyżej wymienionych światów.

Zastanawia mnie jeszcze, w czym tkwi tutaj problem, czy to ja jestem zbyt europejska, czy może książka była zwyczajnie nudna? Owszem, bywało gorzej, ale mimo wszystko nie czuję się bogatsza po lekturze Nagiej cytry. Ot, takie - można, ale nie trzeba.


Na cytrze zagrało Wydawnictwo:

Mój egzemplarz zakupiony w:

Posted in , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...