Janusz L. Wiśniewski - Grand

Autor: Janusz L. Wiśniewski
Tytuł: Grand
Ilość stron: 316
Wydawnictwo: Wielka Litera
Opis: tutaj
Gatunek: obyczajowa
Kraj: Polska
Rok wydania: 2014


Błogosławieństwem albo i przekleństwem (zależy z której strony patrzeć) Janusza Leona Wiśniewskiego jest to, że każda jego nowa książka odbija się szerokim echem wśród polskich czytelników - jednym słowem każda premiera nosi na sobie brzemię udźwignięcia pozycji, warsztatu i popularności autora. Co za tym idzie, nie mogłam sobie odmówić przyjemności sprawdzenia, jak tym razem poradził sobie Wiśniewski, czy zdoła mnie ująć i zaciekawić, a co za tym idzie utrzymać poziom swoich dotychczasowych powieści.

Janusz Leon Wiśniewski począwszy od 2001 jest jednym z najpopularniejszych polskich pisarzy - za sprawą swojego literackiego debiutu S@amotność w sieci (który po raz pierwszy czytałam jako 18-latka i przez 4 godziny nie mogłam powstrzymać łez, po poznaniu historii Jakuba i Natalii) stał się znany nie tylko w Polsce, ale także w kilkunastu innych krajach Europy i Azji. Wiśniewski przed debiutem pisarskim zajmował się działalnością naukową w obrębie fizyki, chemii, ekonomii i informatyki, którą kontynuował po objęciu profesury w Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. Beletrystyka Wiśniewskiego wydawana jest również jako audiobooki, a wybrane tytuły przenoszone na ekran kinowy i telewizyjny, a także na deski teatru. Grand jest jego dwudziestą ósmą powieścią.

Za pierwsze wydanie książki odpowiedzialne jest Wydawnictwo Wielka Litera, a co za tym idzie wiedziałam, że Grand będzie miał mój ulubiony standardowy format z miękką oprawą (dodatkowo ma skrzydełka). Tytuł oraz nazwisko autora są tłoczone, na rewersie okładki mamy fotografię Janusza L. Wiśniewskiego, przednie skrzydełko mieści w sobie fragment książki, natomiast tylne - minibiografię autora. Zupełnie nietradycyjny jest wewnętrzny podział książki - fizycznie mamy tu 6 rozdziałów, natomiast początek każdego z nich oznaczony jest wyłącznie poprzez przejścia na kolejną stronicę, a grandowska część każdej historii (bliżej lub dalej początku) wyszczególnia się fotografią hotelowego wnętrza z numerem pokoju danego lokatora. W części przedhotelowej poznajemy dotychczasową historię bohatera, w części hotelowej - sami wiecie. Z pewnością Wiśniewski dobrze to przemyślał.

Letni weekend, w pięciogwiazdkowym świadku i uczestniku licznych wydarzeń kulturalnych i historycznych, Grand Hotelu w Sopocie, jak zwykle komplet gości. Hotele odbarwiają człowieka z osobowości i historii - hotelowa obsługa uśmiecha się, spełnia zachcianki, dba o porządek, twarze zmieniają się, ciągła rotacja, w której ciężko o czas i miejsce na człowieczeństwo. Poznajemy dziennikarkę z Warszawy, Justynę, bezdomnego Mariana Lichutkiego, pokojówkę Lubow, duchownego Maksymiliana von Drewnitza i wielu, wielu innych. Losy ludzi splatają się w rzeczonym hotelu na chwilę, ale niektórych przypadkowe spotkania odmienią na zawsze. 

Najbardziej poruszyła mnie historia Dawida Ksenbergera, Żyda mieszkającego w Szwecji, którego rodzice przed wojną otworzyli świetnie prosperujący warszawski klub, zbierający śmietankę kulturalną, naukową i polityczną ówczesnej socjety. Zmuszeni następnie do zrzeczenia się wszystkich swoich dóbr i emigracji do Niemiec, gdzie na dworcowej ławce na świat przyszedł właśnie Dawid. I oto staje się cud - szwedzki dobroczyńca i magnat metalurgiczny postanawia uratować małżeństwo niemiecko - żydowskie z noworodkiem, zapewniając im azyl i dobrobyt w swoim kraju. Jednak kres cudów przychodzi prędzej czy później, a wcześnie osierocony Dawid nie potrafi znaleźć sobie miejsca w życiu - wiecznie bezrobotny, zblazowany filozof udaje się na egzotyczną wyspę, na której coś zyska i coś straci...

Celowo nie będę zdradzała Wam hotelowej historii obieżyświata Dawida Ksenbergera, gdyż ww. część to dopiero początek opowieści o nim - ot, na rozbudzenie Waszych apetytów. Nie mogłabym nie wspomnieć tu o niesamowitej erudycji pana Wiśniewskiego - zarówno naukowej, jak i historycznej. Ogromnym plusem jest to, że Wiśniewski tworząc fikcję opiera się na faktach, które jednocześnie przemyca w treści. Żeby nie było zbyt naukowo dodam, że w Grandzie znajdziemy całkiem sporo seksu, i to seksu nie ograniczającego się do klasycznych konfiguracji. 

Również przekrój bohaterów nie ogranicza się do wybielonych postaci, wręcz przeciwnie - mamy tu i bezdomnego alkoholika i sutenera i mężczyznę do towarzystwa (nie, nie wybrałam wyłącznie przedstawicieli płci męskiej celowo), a każdego z nich napędza nie tyle miłość (jak to napisano w blurbie), ile tęsknota.

Tak sobie myślę, że wakacje to idealna pora na sięgnięcie po Grand (nawet, jeśli nie jesteście w Sopocie) - książka potrafi i rozbawić i wzruszyć, bohaterowie są jacyś, a autor standardowo przemyca garść ciekawostek, m.in. dotyczących historii głównego niemego bohatera powieści. Dodatkowo czyta się ją błyskawicznie (chyba wciąga i to dlatego), temat nie męczy ani nie przytłacza, a sceny miłosne czytałam z miną cichociemnego użytkownika komunikacji miejskiej. 

A, byłabym zapomniała - książkę wieńczy epilog 12 miesięcy później, dzięki któremu dowiadujemy się, jakie piętno odcisnęła na bohaterach weekendowa wizyta w Grand Hotelu. Dzięki Ci, panie Wiśniewski, za ten epilog - już jestem spokojna.


Weekend w Sopocie spędziłam dzięki Wydawnictwu:

Posted in , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

One Response to Janusz L. Wiśniewski - Grand

  1. Nie wiem czemu, ale sceptycznie podchodzę do polskich pisarzy, ale po tej recenzji chyba zmienię nastawienie :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...