Michelle Cohen Corasanti - Drzewo migdałowe

Autor: Michelle Cohen Corasanti
Tytuł: Drzewo migdałowe
Ilość stron: 388
Wydawnictwo: SQN
Opis: tutaj
Gatunek: dramat
Kraj: Palestyna
Rok wydania oryginalnego: 2013/PL: 2014

Lata temu jako jedna z nielicznych wśród moich koleżanek nie byłam zapaloną czytelniczką powieści umiejscowionych na bliskim wschodzie. Mimo waleczności, a jednocześnie mnóstwa prób, na które tamtejsza rzeczywistość wystawiała głównych bohaterów, sama nie potrafiłam odnaleźć w tej literaturze inspiracji, a raczej napawała mnie przygnębieniem. Hity czytelnicze początku XXI wieku, takie jak Spalona żywcem, Kwiat pustyni czy Okaleczona omijałam szerokim łukiem, aż niejako przez wzgląd na okoliczności przyrody zmusiłam się do przeczytania książki pod bardzo pretensjonalnym tytułem Miłość pod niebem Iranu. Wzbraniałam się przed Drzewem migdałowym, ale od samego początku poczułam klimat Miłości(...), i błyskawicznie wciągnęłam się w historię Ahmeda.

Przyznam, że zupełnie nie wpadłabym (gdyby nie było dostępnej takiej informacji), że autorką Drzewa migdałowego jest kobieta. Tymczasem pochodząca (a jakże by inaczej) z żydowskiej rodziny Michelle Cohen Corasanti jest posągową blond pięknością, która nim zadebiutowała powieścią z konfliktem Izraelsko - Palestyńskim w tle, próbowała swoich sił w aktorstwie, studiowała na Harvardzie, a w celu bliższego poznania narodu swoich przodków, zamieszkiwała we Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Egipcie i Izraelu. Debiut literacki Cohen Corasanti poprzedziła praca prawnika oraz drugoetatowa praca jako żona i matka bliźniaków. Autorka chętnie opowiada o swoich polskich korzeniach (jej pradziadkowie byli piekarzami w Białymstoku w drugiej połowie XIX wieku), natomiast opóźniona polska premiera (w stosunku do premiery zagranicznej) dopiero stała się bodźcem do jej pierwszej wizyty w naszym kraju.

Tymczasem rodzime wydawnictwo SQN wykonało kawał naprawdę dobrej roboty. Drzewo migdałowe posiada standardowy format oraz broszurową (lekko usztywnioną) oprawę ze skrzydełkami. Zachowana została oryginalna okładka z wytłoczonym tytułem oraz mottem na rewersie. Wewnętrzne skrzydełka okraszone są opiniami czytelników mających tę przyjemność przeczytania egzemplarzy przed ostatecznym wydaniem oraz biografią plus fotografią Michelle Cohen Corasanti. Książka posiada 4 części podzielone łącznie na 58 rozdziałów, z których każda zapoczątkowana jest fotografią... taaak, drzewa migdałowego! Niby mała rzecz, a cieszy - serio!

Lecz co by książki po okładce nie oceniać, muszę, a wręcz chcę, przejść do sedna. W maju 1948 roku na ziemie palestyńskie wkroczyły izraelskie wojska, ustanawiając tym samym nowe państwo Izrael dla powojennych uchodźców z Europy. Wówczas też na świat przyszedł nie znający autonomicznego i niepodległego życia Ahmad Hamid - najstarszy z siódemki rodzeństwa, genialny fizyk i matematyk, przyczyna zarówno zguby jak i zbawienie swojej rodziny. Palestyńska wieś połowy lat 50tych XX wieku wita nas mocnym uderzeniem - dosłownie - oto maleńka siostra Ahmada beztrosko biega wokół domu ścigając motyla. Wystarczy chwila nieuwagi i niespełna dwuletnia Amal na oczach swojej rodziny ginie na polu minowym znajdującym się w sąsiedztwie ich posiadłości. Potem jest już tylko gorzej.

Który z nastoletnich chłopców nie chciałby być bohaterem? Gdy Ahmad w dniu swoich dwunastych urodzin staje przed taką szansą, a realne myślenie przesłania mu perspektywa wyzwolenia Palestyny spod izraelskiej okupacji, nie wie, że mrzonka ta stanie się początkiem końca jego rodziny. Ukochany ojciec trafia do więzienia, a chłopiec wraz z resztą rodziny zostaje wygnany z domu i skazany na powolne umieranie. Jednak wrażliwość i nadzieja, jaką zaszczepił w nim ojciec sprawiają, że Ahmad podejmuje walkę z rzeczywistością i wszelkimi sposobami stara się uratować rozbitą rodzinę.

Jak zapewne wszyscy wiecie, historia nie jest moją najmocniejszą stroną, a geopolityczne dywagacje zostawiam specjalistom, natomiast naprawdę poruszające są tu dla mnie stosunki międzyludzkie oraz realia otaczające naszych bohaterów. Co właściwie nie powinno dziwić, to fakt, że motorem napędowym działań większości postaci w Drzewie migdałowym jest miłość. U jednych w formie całkiem oczywistej, jak u Ahmada czy Baby, u innych podszyta nienawiścią (Abbas) czy smutkiem (Menachem).

Wątek, w którym Ahmad jako laureat olimpiady dostaje się na studia i odkrywa, że od Izraelitów może zaznać czegoś więcej niż tylko strach i upokorzenie (niesamowicie kojarzący mi się ze Slumdogiem), a także historia miłości Ahmada i Nory (wypisz wymaluj: Samotność w sieci), miłości Palestyńczyka oraz Żydówki, są naprawdę poruszające i potrafiłyby roztopić także twardsze serce, niż moje. Ciężko mi stwierdzić, czy przodująca jest miłość głównego bohatera i żydowskiej piękności ze Stanów, czy przyjaźń chłopaka z profesorem Menahemem Szaronem - pozostawiam to Waszej ocenie.

Niewątpliwie na pierwszy plan wysuwają się tutaj motywy martyrologiczne (tak, tak, nie musi się to kojarzyć wyłącznie z dłubaniem na lekcjach języka polskiego w spisie lektur obowiązkowych) oraz patriotyczne. Cohen Corasanti ukazuje nam konflikt izraelsko - palestyński z perspektywy uciśnionych i dyskryminowanych Palestyńczyków, by potem przejść płynnie do stanowiska zdystansowanego i niejako odciętego od całej sprawy obywatela Stanów Zjednoczonych. Doceniam tutaj wielopłaszczyznowość.

Przede wszystkim jednak Drzewo migdałowe jest powieścią szalenie wzruszającą, z barwnymi charakterologicznie bohaterami, których może nie zawsze się rozumie, ale zawsze ma się ochotę ich bronić. Momentami serce boli naprawdę, a kartki gną się pod naciskiem czytelniczej złości, ale w tym wypadku widoczne ślady użytkowania świadczyć będą o uczuciu. Co więcej, Drzewo migdałowe jest także powieścią mądrą, w której czas i dystans potrafią uleczyć rany i zdziałać cuda, a przede wszystkim dać nadzieję na to, że kiedyś będzie lepiej.

Komu mogłabym polecić tę książkę? Każdej osobie, która chciałaby przeczytać coś zarówno wciągającego, jak i wartościowego - czyli (mam nadzieję) każdemu.


Z uprzejmości Wydawnictwa:


Posted in , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...