Robert Kirkman, Tony Moore - Żywe Trupy: Dni utracone


Scenariusz: Robert Kirkman
Ilustracje: Tony Moore
Tytuł: Dni utracone
Seria: Walking Dead - Żywe Trupy
Ilość stron: 144
Wydawnictwo: Taurus Media
Opis: tutaj
Gatunek: horror/komiks
Kraj: Stany Zjednoczone
Rok wydania oryginalnego: 2004/ PL: 2011

Z serialem The Walking Dead zaznajomiłam się na początku 2015 roku, a po miesiącach oczekiwania wreszcie mogę cieszyć się szóstą serią. Oczekiwanie na nią umiliło mi pojawienie się prequela serialu, Fear the Walking Dead, stanowiącego całkiem odrębną historię w uniwersum stworzonym przez Roberta Kirkmana. Jednakże zostałam pouczona, że koniecznie powinnam się zapoznać z komiksami, będącymi pierwowzorem historii Ricka Grimesa i spółki. Zaczynamy!

Robert Kirkman jest o 2 miesiące młodszy niż film Świt Żywych Trupów George'a Romero, ale inspirację z tego i pozostałych dzieł reżysera czerpie pełnymi garściami. Jego głośny debiut w wieku 22 lat komiksem - parodią superbohaterów Battle Pope zapoczątkował owocne lata współpracy z ilustratorami oraz wydawnictwami przy tworzeniu poczytnych komiksów. Robert Kirkman mieszka w Kentucky wraz z żoną i dwójką dzieci, z których starszego syna nazwał Peter Parker - na cześć Sami Wiecie Kogo.

Sporo czasu (bo prawie 2 tygodnie) wahałam się, czy dokonać zakupu pierwszego tomu Żywych Trupów z racji tego, że cena nie jest zbyt przystępna (okładkowa to 43 PLN). Postanowiłam iść za głosem serca i wypunktować Wam, za co w tym komiksie płacimy niemałe pieniądze. Seria ukazuje się w formacie B5, co pozwala dobrze ukazać szczegóły zamieszczonych rysunków i bez wytężenia wzroku odnaleźć się w czerni i bieli. Miękka oprawa z kolorową, dwupłaszczyznową okładką nawiązuje do mojej ulubionej szkoły projektowania okładek - mocny kolor w połączeniu z podobnym, ale nie powielanym motywem oraz zderzenie pierwszoplanowych zombie z drugoplanowym, prawie sielskim portretem bohaterów. Biały papier o wysokiej gramaturze gwarantuje trzymający się w ryzach tusz i brak rozlanych plam po kilku latach od zakupu. W pierwszym tomie, nim dotrzemy do początkowych kadrów, możemy zapoznać się ze Wstępem autorstwa Kirkmana oraz esejem na temat zombie w kulturze i sztuce, napisanym przez Tomasza Sidorkiewicza.

Pościg, chwila nieuwagi podczas strzelaniny i policjant Rick Grimes ląduje w szpitalu. Jak to się stało, że jest to szpital pełny zombie? Nie ma czasu na zastanowienie - żeby przeżyć, główny bohater musi działać błyskawicznie i bez wahania. Jego dom rodzinny jest opuszczony, lecz nie traci nadziei na odnalezienie żony i syna. Gdy Rick dociera do Atlanty, zamiast obozu dla ocalałych, zastaje tam hordy nieumarłych. Życie ratują mu: fakt, iż zombie rzucają się na jego konia - większy kawał mięsa od naszego bohatera oraz Glenn, dwudziestoparoletni dostawca pizzy. Dwaj mężczyźni zmierzają ku obozowi, gdzie zgromadzili się pozostali ludzie ocalali z zombie apokalipsy. 




Obóz na przedmieściach Atlanty, z widokiem na ruiny miasta i ciągłą koniecznością warty nie jest najbezpieczniejszym miejscem. Jednak to właśnie tam znalazł schronienie Shane Walsh wraz z Lori i Carlem Grimesami. Tak, tak - rodzinie Ricka udało się przeżyć, głównie dzięki opiece Shane'a, jego współpracownika i dużej dozie farta. Spotkanie całej trójki (czwórki?) w tym bałaganie może być uznane za happy beginning, lecz zamysł Kirkmana był nieco inny... Poznajemy mieszkańców obozowiska - im więcej, tym lepiej - wszak ktoś w tej historii musi umierać.


Dni utracone zachwyciły mnie realizmem postaci, takim bez zbędnego zadęcia i miejscem na odrobinę lekkości. Różnorodnością umarlaków błąkających się pośród naszych bohaterów. Dużymi kadrami, ukazującymi staranność detali, a jednocześnie umiejscowieniem sporej ilości historii na zaledwie 144 stronach. Bluzgi, seks i śmierć czynią z tego komiksu pozycję zdecydowanie nie dla dzieci, a dzieło Kirkmana posiada również wady. Dokładniej jedną: brak Daryla, którego postać została stworzona w serialu specjalnie dla Normana Reedusa. Im dalej w las, tym więcej różnic między komiksem a serialem, niekoniecznie na korzyść pierwowzoru. 

Scenariusz Dni utraconych został sprytnie rozpisany, zawieszając akcję tego tomu w kluczowym momencie (rzecz jasna kluczowe momenty serii to zazwyczaj sceny śmierci, ale ciii!), co wywołało mój hardy niedosyt. Mimo dość dobrej znajomości tejże historii, od razu zabrałam się do czytania tomu drugiego, a w oczy rzuciły mi się spore zmiany, o których napiszę w następnej notce dotyczącej Żywych Trupów.


Komiks ten polecam fanom zombiaków, horrorów, komiksów, USA, fatalistom, zbieraczom, początkującym rysownikom... i pewnie jeszcze parę grup społecznych by się znalazło!



Zombie apokalipsa zapoczątkowana została przez:



Zakupiona w:



Posted in , , , , , , , . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

Leave a Reply

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...